po wczorajszym dniu pełnym przygód
(przy okazji – są pytania co było przyczyną awarii, więc odpowiadam: zerwana linka. A nie była stara!)
objawił się kilometrowy niedosyt. Mam plan, żeby temu zaradzić:))
Start z Kalisza
i jazda bocznymi asfalcikami różnej jakości ale przez bardzo przyjemne tereny aż do Burzenina, w którym wjeżdżam na drogę niby większą – bo wojewódzką – ale jakby tak nie bardzo:))
Niemniej 480 sprawnie do Widawy prowadzi, gdzie udaje mi się wypatrzyć sprytnie ukryty Orlen:))
Stacja mikro, ale skwerek zacny, ławeczek duży wybór.
Z Widawy ciąg dalszy już lepiej wyglądającej 480 do miejscowości o dziwnej nazwie Szczerców.
Tu zasięgam języka odnośnie proponowanego przez mapy.com dalszego ciągu trasy, bo cos podejrzanie mi on wygląda – a po ostatnich doświadczeniach podejrzliwość uważam za uzasadnioną:) Otóż do miejscowości Kamień jest to w miarę normalna droga, a potem odcinek Kamień – Piaski droga też “normalna”, ale do kopalni Bełchatów należy, ze szlabanami, strażnikami, infrastrukturą wydobywczą etc. Więc tam nie robię żadnych zdjęć, tylko przed Kamieniem
i po.
Z tych Piasków nagle wyjeżdżam na znany mi już odcinek – chociaż nie pamiętałam, że on akurat tu się znajduje. Okolice Bełchatowa to różne dziwne propozycje rowerowe a jeden z nich jest właśnie tu, przed miejscowością Kalisko. No nie sposób zapomnieć szerokiej pustej drogi z gigantycznym równiutkim poboczem
opakowanej w dziadowską ścieżkę. Która trwa i trwa ale wreszcie się kończy. Cały odcinek zresztą jest dość krótki.
Z Kaliska fajna, ale z dość dużym ruchem droga 484 do Kamieńska,
a potem znowu seria “boczniaków” przez Gorzkowice i Przerąb do krajówki 42 w Strzelcach. Krajówką kilka kilometrów – ruch nie był duży – do miejscowości Przedbórz, gdzie odkrywam nader przyjazne BP. Taki los w traskach powyżej 200, że na bardziej wyrafinowane kulinaria nie ma szans i fajnie jak się sensowna stacja po drodze trafi:))
Orlenek był skromniutkki, ale BP OK, był ciepły rogalik:))) I wszystkie możliwe wafle i czekolady. Nie żałowałam sobie:))
Za Przedbórzem znowu zasięgam informacji. Mapy.com proponują jakieś mikro niteczki…
Ostrożność się opłaciła. Nie wszystkie propozycje map.com zyskują aprobatę zapytanego pana. Ale po jego korekcie
wpadłam w absolutny zachwyt.
(chociaż gdyby mi ktoś powiedział, że będę się tak ekscytować w miejscowości Zagacie…:)))
I aż do samych Kielc trasa rewelacyjna, nawet przedmieścia nie były straszne:))
Dystans też mnie dziś usatysfakcjonował:)))
- DST 245.60km
- Czas 10:08
- VAVG 24.24km/h
mapka ze stravy jest tutaj