Burze hulały jeszcze w nocy, ale już nad ranem cisza – uknuty wczoraj plan można realizować bez zmian.
Z Cottbus
ruszam w stronę Polski.
Wyjazd z miasta super, najpierw park, potem ścieżka nad kanałkiem – prawie jak na Żeraniu:)), te przemysłowe tereny
w okolicach Peitz też całkiem w porządku.
I tylko jeden mały ZONK.
Malutki. Pewnie udałoby się znaleźć inną przeprawę na drugą stronę torów, ale nie były takie straszne te schody. A przeprawić się opłacało,
bo piękna trasa była aż do samego Gubina.
A Gubin… już z mostu atrakcje swoje zaprezentował. Żabka! BP!
Oceany małych radości:))
I tylko ścieżki
jakieś inne:))))
Ścieżek nie ma na szczęście przy wyjazdowej z Gubina krajowej 32,
która okazuje się całkiem przyjazna. Ale nie jadę nią długo,
na Wężyska i Sarbię droga moja odbija. Droga dodajmy – zmienna.
Ale pusta. I nawet te gorsze odcinki nie były złe. A te lepsze były świetne:)
Słaby jest natomiast przejazd przez Krosno Odrzańskie – remont.
Wahadło. Jest czas na podziwianie widoku z mostu.
Z Krosna długi odcinek jazda drogą 276 – bardzo super.
A dalej jest jeszcze lepiej. 278 do Sulechowa.
Kompletnie pusta. Może przez remont, który tu odcinkami jest, ale akurat niespecjalnie mnie dotyka, bo większość prac jest z tej drugiej strony a ja jadę już po gotowym.
Hicior – jak na polskie realia – jest za Sulechowem.
Mapy.com wynajdują………………………………………………………………….
………………………………………………………………………………………………………
cdn…cdn…cdn…