Na dziś plan: Kielce – Kraków.
Wyjazd z Kielc rewelacyjnymi asfalcikami na Borków,
gdzie pamiętam na fajny zalew kiedyś trafiłam.
Dziś też na niego trafiam:)
a za Borkowem kolejny ciąg świetnych dróg: Pierzchnica, Chmielnik,
i wreszcie Pińczów, gdzie kolejny zalew. I kusząca ławeczkowa infrastruktura.
(tuż przy zalewie służąca kawą Żabka:))
Z Pińczowa drogi świetne i w pocztówkowe widoki zaopatrzone.
Przez Kozubów i Kozubowski Park Krajobrazowy dojeżdżam do Skalbmierza.
Za Skalbmierzem jeszcze kawałek jest OK, mniej więcej do Klimontowa. Potem ruchliwy przejazd do Proszowic i wyjeżdżam na 776. I to jest męka. Są owszem widoczki
i asfalcik równiutki, ale jest też ruch wściekły i cały czas w napięciu trzeba uważać. Dłuży mi się ta jazda bardzo no ale jest zadośćuczynienie – bardzo łatwy, “na prosto” wjazd do Krakowa. Bez lawirowania i konieczności nieustannego sprawdzania nawi w miarę porządną ścieżką dojeżdżam w okolice, które już znam i gdzie wiem, jak trafić nad Wisłę.
Ufff.
Fajna trasa, ale tej końcówki po 776 nie chciałabym powtarzać. Nie był to udany eksperyment – trzeba jednak po dawnemu ciąć z Proszowic na Nowe Brzesko i jechać WTR.
Też jest tam mniej ciekawy odcinek na wysokości Grabi ale jednak nieporównanie krótszy i daleko mniej męczący.
- DST 148.23km
- Czas 06:57
- VAVG 21.33km/h
mapka ze stravy jest tutaj