sochaczewski lajcik
istniały uzasadnione obawy, ze pogodowa nędza marcowych dni nie dopuści opcji gołej łydki, co nader byłoby przykre po jakże udanym łydkowym debiucie w lutym. Aż tu znienacka jak się ociepliło to już poszło po całości. Gorąc! […]
istniały uzasadnione obawy, ze pogodowa nędza marcowych dni nie dopuści opcji gołej łydki, co nader byłoby przykre po jakże udanym łydkowym debiucie w lutym. Aż tu znienacka jak się ociepliło to już poszło po całości. Gorąc! […]
huragan z lubianego kierunku zachodniego owszem – miał stanowić atrakcję dzisiejszego wyjazdu. Zwłaszcza że prognozowany był – jakże kłamliwie! – w połączeniu z PIĘKNYM CAŁODZIENNYM SŁOŃCEM. Słońce rano było gdy próbowałam się w dującej od bladego […]
Się listopadowej tradycji stało zadość. Wyjazd z gołą łydką zaliczony. Mimo braku słońca niesłychanie ciepło było już o 7 rano. Wróże świtem fusy zaparzyli i zachęcająco orzekli, że słońce owszem będzie. Nawet przez chwilę się wydawało, […]
trafił się w końcu jakiś dzień bonusowy, z wiatrem małym i słońcem które było chociaż być nie miało:)) Najwyższa pora, bo lato na finiszu a głód jazdy nie zaspokojony. Mam nadzieję, że wrzesień z październikiem jak […]
dzień technologicznych wpadek. Najpierw strava dała z siebie wszystko – na stukilometrowej trasce fakap notując czterokrotnie. Ostatnio performance aplikacji jest dramatycznie słaby – na wyjeździe szepietowskim też się co chwila rwało. Następnie mój nowy telefon postanowił […]
upały nadal upalne ale czasem jakby upalne trochę mniej. Na przykład rano:)) Już nie taki niesamowity poranek, jak tydzień temu, kiedy przed piątą było 20 stopni. Dziś o piątej to jeszcze nawet słońce nie wzeszło:((, krótki […]
w Płocku byłam już kilka lat wcześniej i owszem – podobało mi się, ale jakoś klimatu nie było do powtórki. Droga z Iłowa do Płocka męcząca, nie tęskniłam. Ale jak kilka tygodni temu zakosztowałam dukcików nadwiślańskich […]