ten cudowny czas,
kiedy wstajesz parę minut po piątej i jest prawie widno, a jak dojeżdżasz do Radia
jest środek dnia – nigdy nigdy nigdy mi się nie nudzi.
Jak i rowerowe rozmowy w radiu na żywo – duże emocje, mega fun.
A po radiu wiadomo – śniadanko w Chylicach. Co zawsze pomaga w podjęciu dobrej decyzji dokąd by tu ruszyć dalej.
Dziś ruszam na dworzec w Piasecznie i teleportuję się daleko (z piaseczyńskiej perspektywy daleko:))) na północ, do dawno nie odwiedzanych Świerczy.
A trasą Świercze – Nowe Miasto to już naprawdę sto lat nie jechałam.
Zmiany nie zaszły:))
Zaszły za to – korzystne! – na odcinku Nowe Miasto -Joniec. Przybył kolejny odcinek nowego asfaltu
i gładkie kończy się dopiero tuż przed Grabiami.
A skoro już o Grabiach mowa – zamek ukończony!
Jakieś 15 lat budowa trwała i jednak nie powiem, że było warto….
Warto natomiast zawsze zajrzeć do knajpki na krzyżówkach w Jońcu.
Dziś była szczawiowa:))
Z Jońca do Starej Wrony jeździłam kiedy pasjami, ale odką odkryłam drogę przez Popielżyn jeżdżę tylko tamtędy – dziś przypominam sobie stare dobre czasy z za Wroną sprawdzam nowy asfalt – w Karolinowie skręcam na Smólska
i po super nowym asfalcie (gdzieś pod koniec trafia się spękany kawałek, ale krótki – około kilometra) dojeżdżam do znanych już serwisówek w Załuskach.
Trasa stare z nowym – dużo urozmaicenia, fajne zielone tereny i dzida na koniec:)))
- DST 123.84km
- Czas 05:33
- VAVG 22.31km/h
mapka ze stravy jest tutaj