treningowo

w kontekście osiągniętej w lipcu fazy TOTAL POWER dzień rowerowo rozczarowujący. Poranny falstart (ulewa na trzecim kilometrze), południowy wyjazd mocno schizofreniczny (zaraz lunie-nie, przejaśniło się-a jednak strasznie czarna chmura!-o, przeszło bokiem – co za męka..) i […]

relaksik:)

pogoda zawiodła, z planowanego porannego wyjazdu nici. Niemniej z przyjemnością złapałam chwilę “wolnego” od roweru, pierwsze od dość dawna leniwe domowe przedpołudnie. Między burzami trochę relaksikowego kręcenia, głównie z myślą o wieczornym tenisie. DST 35.50km Czas 01:57 VAVG 18.21km/h