niespodziewany Jeruzal

wiać miało dziś ostro ze wschodu, więc coś tam myślałam wczoraj wieczorem nieśmiało, że może by tak wrzucić pociągiem kierunek Siedlce – bo oprócz wiania miało być też lanie i miało się ono ze wschodu do centrum przesuwać. Więc żeby lanie oszukać…etc. Ale nie byłam jakoś bardzo przyzwyczajona do tego pomysłu:)
Budzę się rano i już wiem, że kicha – pada. Ale jak ciepło! Po ostatnich mrozowatych porankach ani śladu. Więc myślę co tam deszcz jak tak ciepło, pakuję dwie przeciwdeszczówki, zapasowe spodnie, trzy pary skarpet (i rękawiczek też trzy:))) – i – jadę!
Spóźniona jak diabli, ale pamiętam mniej więcej o której ten pociąg – więc gnam. Jest pociąg! Stoi. I stoi. I jeszcze kwadransik. Stoi. Ale wreszcie jest ten moment kiedy rusza:))
A ponieważ stał długo to odkrywam, że to dziwadło jakieś, do Lublina przez Siedlce jedzie po drodze przez Łuków i Radzyń Podlaski zahaczając. Radzyń??? Biorę:))
Co niestety okazało się nie takie hop siup. Gdyż do Łukowa dojechawszy (dowlokłszy??) pociąg oznajmił, że szlus. Nie jedzie. Gdyż wymiany lokomotywy wymaga. Pół godzinki rzekomo postoi. Beze mnie:))
Tak więc ruszam z Łukowa i trudno o bardziej spontaniczny spontan. Ale zanim – to jeszcze oswajam to coś co jest windą na łukowskim dworcu (żeby jechać trzeba cały czas trzymać wciśnięty guzik. A pudło szybko nie jedzie. Naprawdę idealne rozwiązanie. IDEALNE).
Za to zaraz za dworcem…

och, no sztos. Żeby jeszcze może 

przestało mżyć? Chociaż na chwilę? Nie? Aaa, nie. No trudno.
I tak jest pięknie:))

Pierwsze 40km jest praktycznie cały czas przez las. Cudny las. Mniam:)
A zza lasu

wygląda niespodziewana atrakcja tego wyjazdu:)

Normalnie jak w filmie:))))
Ale do Sulejówka to ja już dziś niestety nie dojadę. Stówkę uskładam a ostatnie suche skarpety przydadzą się na powrotną podróż. Od Mrozów jadę wzdłuż torów i czatuję na pociąg, żeby nie stać za długo na stacji. I pięknie trafiam – w miejscowości Barcząca czas oczekiwania 6 minut. Akurat:)
Został niedosyt, ale decyzja o odwrocie była słuszna. Bo jeszcze musiałam Cellestynka po dzisiejszych przygodach

wykąpać:)

  • DST 109.96km
  • Czas 04:51
  • VAVG 22.67km/h

mapka ze stravy jest tutaj
(dystans z dojazdami)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *