Wkra
No i pojechałam:) Żaden tam nadzwyczajny dystans, ale do lisa na kaweczkę doczłapałam się. Lis jeszcze snem drzemie zimowym (???), jedzonka nie serwuje, ale nic to – ciasteczko miałam własne:)) Udało się wytrwać przy piknikowym stole, […]
No i pojechałam:) Żaden tam nadzwyczajny dystans, ale do lisa na kaweczkę doczłapałam się. Lis jeszcze snem drzemie zimowym (???), jedzonka nie serwuje, ale nic to – ciasteczko miałam własne:)) Udało się wytrwać przy piknikowym stole, […]
no żeby taka wyprawa w lutym?! jeśli dobrze pamiętam to ostatni raz pojechałam w granicach 80km w samym środku ZIMY pięć albo i sześć lat temu. Też się trafił taki jeden weekendowy totalnie wiosenny dzień – […]
zazwyczaj o tej porze smętnym mglistym i mżawkowatym listopadem wyruszałam żeby zaliczyć “ostatnią setkę sezonu”. Co wspominam jako temperaturowy hardcore w okolicach zera. Z elementami śnieżnej ślizgawki. Tymczasem dzisiejsze wagary bardziej przypominały pierwszy dzień wiosny. Przy temperaturze […]
tym razem to już raczej przesądzone – ostatni to zapewne w tym roku tak ciepły, słoneczny i krótkorękawkowy dzień. Choć na pewno nie ostatni z wichurą. Oj jak wiało:( z Nasielska do Pomiechówka pełzłam a z […]
doprawdy wielka jest moja nadzieja na sprawdzenie się jutrzejszych słonecznych prognoz, bo tak mnie dziś listopadowo wymroziło, że powtórki jutro bym nie chciała. Niby dycha była a nawet przez chwilę 11, ale przenikliwość i wilgoć jesienna […]
A miał to być wyjazd zdecydowanie lajtowy, wypoczynkowy spacerek wręcz, nie żadna ciężka harówa… Nie wyszło. Chociaż początek był obiecujący. Leniwy poranek, dłuuugie śniadanko i kolejowa podwózka do Modlina, żeby przypadkiem nie zmęczyć się za bardzo. […]
dziś już tak obiecująco rano nie było. Mleko się rozlało, zmieszane wręcz ze śmietaną kremówką. Widoczność ZERO. Udało się nos dopiero dobrze po 9 wystawić, w Wawie już nieśmiało słońce próbowało się przedrzeć, a jak było […]