w deszczu (znowu!!)
co za masakryczna nędza. Prognozy przewidywały piękny bezchmurny poranek, więc poderwałam się świtem bladym po to jedynie, żeby jeść diablo wczesne śniadanie w jakże nastrojowym towarzystwie kapiących równo kropli… Wyjście w teren “na rozpoznanie” zakończyło się […]