Ice Wariors na żywo
to był wieczór pełen emocji. Bo że ze mnie żaden tam lodowy wojownik, to już wszyscy co kiedykolwiek na bloga zajrzeli bez złudzeń wiedzą. Co nie zmienia faktu, że himalajscy giganci mnie totalnie fascynują, a ich […]
to był wieczór pełen emocji. Bo że ze mnie żaden tam lodowy wojownik, to już wszyscy co kiedykolwiek na bloga zajrzeli bez złudzeń wiedzą. Co nie zmienia faktu, że himalajscy giganci mnie totalnie fascynują, a ich […]
no bo kto by się po wczorajszych prognozach spodziewał, że uda się oponkę wystawić?? huragan owszem dopisał, zgodnie z zapowiedziami wiało przeokrutnie. Ale sprytnie wymyślona pętelka pozwoliła sytuację opanować i nawet odrobinę przyjemności wydrzeć z tej […]
znowu nocą białe próbowało zaistnieć, co dało efekt znany już z wysiłków wcześniejszych – chlapa. Błoto. Ślisko. Nie lubię:( Ale po gazetkę na piechotę nie lubię jeszcze bardziej. Tym bardziej że ulubiony kiosk wcale nie jest […]
rower + bieg jako wynik braku zdecydowania. Bo na trening rowerowy za zimno. A na bieg za słonecznie:) Bieganie to w śniegu i wichurze. I mrozie. Bo jak tu tak całkiem z roweru rezygnować skoro warunki […]
W nocy napadało mokrego śniegu, który po południu zalegał w postaci słabo widocznej lecz wielce zdradliwej czarnej mazi. Zaliczyłam jedynie smętny paciajo-błotny przejazd na rehabilitację z malutką ekstra pętelką. Po dzisiejszej lekarskiej konsultacji zaczynam się oswajać z myślą, […]
wbrew pochmurnym zapowiedziom znowu miła pogodowa niespodzianka. Przy czym wieczorem nic mi się dziś nie zepsuło. W sumie zatem dwa dni zaskakująco miłej, słonecznej pogody przy jednej zdechłej pralce. Czyli na razie wygrywam 2:1:)) DST 53.14km Czas […]
mroźny smętny poranek zapowiadał jedynie krótką jazdę na rehabilitację. A potem nagle wyszło słońce… I to zaraz po tym, jak część moich planów się przesunęła dając nieoczekiwaną wolną chwilę. W efekcie wróciłam wielce okrężną drogą. Na […]