na tenisa
wróże niestety pocelowali. Lało od rana. Przed południem. Po południu. Trochę słabiej, trochę mocniej ale BEZ PRZERWY. Zaliczyłam 3 mokre kilometry w ramach obowiązkowej sobotniej wyprawy po gazetkę. I wyglądało na to, że to będzie na […]
wróże niestety pocelowali. Lało od rana. Przed południem. Po południu. Trochę słabiej, trochę mocniej ale BEZ PRZERWY. Zaliczyłam 3 mokre kilometry w ramach obowiązkowej sobotniej wyprawy po gazetkę. I wyglądało na to, że to będzie na […]
dzisiaj wreszcie nieco dłuższa rundka. Wiatr trochę osłabł, katar szczęśliwie również – wzrosła za to przyjemnie temperatura. Słońca co prawda brak, ale i tak po południu było zacne 14 stopni. Noc też zapowiada się ciepła – […]
co za masakra. Huragan koszmarny. Stopni niby 12 ale co z tego. A w ubiegłym roku taki piękny był październik! DST 22.05km Teren 1.80km Czas 01:05 VAVG 20.35km/h
nie tylko rozgrzewka przed, ale też dojazd i powrót. Czyli po podleczeniu kataru akcji hartowanie ciąg dalszy. Te kilka dni przeziębienia nieco mnie osłabiło ale gra była fantastyczna. Aż nie żal było przegrać:) DST 29.65km Czas […]
w wyścigu do zostania twardzielem na razie przegrywam ze słabością zero do jednego. Odporności brak, jest za to katar. Nie poszalałam. Jazda z katarem nie jest łatwa. Zwłaszcza, że wichura masakryczna. A ma być jeszcze gorzej. […]
dziś kolejny krok na drodze do zostania morsem-twardzielem (choć amatorem:)) Powrót z kortów w temperaturze jednego stopnia. Jeśli jutro katar nie wystąpi może nawet zacznie mi się podobać ten plan:) DST 25.27km Czas 01:16 VAVG 19.95km/h
rany jaki ziąb! Wichur polarny masakryczny. Rozgrzewkowa rundka miała całe 10km. Reszta to dojazd na korty. Mam na ten rok plan awansu na morsa-amatora czyli przedłużania jazdy na korty rowerem. W pierwszą stronę to żaden wyczyn, […]