Reset
pogoda owszem słaba, ale nie aż tak żeby nie można było czegoś rowerowego zaplanować. Tylko że… nie chciało mi się. Nie żeby jakiś bunt zmordowanych kopytek wystąpił czy inne przykre dolegliwości. Samopoczucie świetne, tylko chęci do […]
pogoda owszem słaba, ale nie aż tak żeby nie można było czegoś rowerowego zaplanować. Tylko że… nie chciało mi się. Nie żeby jakiś bunt zmordowanych kopytek wystąpił czy inne przykre dolegliwości. Samopoczucie świetne, tylko chęci do […]
wróże zgadli. Huragan był masakryczny. Słońca za to nie było wcale, stopni na termometrze też nie za wiele bo marne 17-18. W ramach rekompensaty pojawiło się za to kilka kropel deszczu. Szybki wypad ciechanowski był dobrym […]
wyjazd bardzo wczesny żeby zdążyć jak najwięcej ujechać przed nadejściem zapowiadanej przez wróży wichury. Miałam ochotę na coś dłuższego i zaryzykowałam pętlę. Udało się dojechać do Śladowa we względnej ciszy, ” order_by=”sortorder” order_direction=”ASC” returns=”included” maximum_entity_count=”1000″] ale […]
dzień – masakra. Pogoda nie do jazdy, duszno jak w piecu. Takie przymglone niebko – nienawidzę. Do tego mocne wietrzysko, wcale nie chłodzące tylko jeszcze tym gorącem dmuchające z efektem farelki. Wymordowałam jakąś nędzę i dopiero […]
żadnego węszenia w planie nie było. Miał natomiast być standardowy przejazd po znanych i dobrze wydeptanych dróżkach. Nie biorę zatem mapy (tak jakby ten sprytny wybieg mógł w jakikolwiek sposób zmienić tonaż wożonej przez niebieskiego walizki…) […]
wczorajszy stówaś do Gołotczyzny zmordował mnie nieludzko. Lajtowy dystansik 106km po płaskim okazał się ciężką próbą. Wiedząc, co się święcić będzie wyjechałam bardzo wcześnie, nie na tyle jednak żeby koszmaru przysłowiowego “żaru z nieba” nie zaznać. […]
po weekendowym odpoczynku czyli lajtowych 60-70 kilometrowych dystansach, jak również nędznym rowerowo poniedziałku był duży apetyt na coś większego. Myślałam nawet o dwudniówce, ale ostatecznie wybrałam opcję “raz a dobrze”:)) Wyjazd udał się wyśmienicie, chociaż po […]