tydzień temu upały jak nigdy i tropikalne noce – wdrożyłam swój ulubiony i jakże długo wyczekiwany plan porannej manii czyli wyjazdów między 5 a 6 rano. Gorące setki były super ale jak nagle się pojawiły tak szybko zniknęły. Teraz rządzi opcja ziąb i huragany.
A już dzisiaj wiało tak, że albo pociąg albo nic. No to pociąg. Do Kutna:))
Od razu uprzedzam – zdjęć mało, bo naprawdę huragan był niespotykany i trzeba było mocno oburęcznie kierę trzymać a nie na widoczki polować:)
Traska z Kutna już nie raz w obie strony jeżdżona (i opisana), ale dziś miałam plan, żeby znaleźć lepszy łącznik do 575 – kandydatem do ominięcia odcinek z Kiernozi: długi, nudny i z garbatym asfaltem.
Początek standard – dzida po 92, dobrze powiało i do Żychlina (23km) dojeżdżam po 40 minutach:))) Na 92 wyjazd ze stacji z ominięciem miasta co jest bardzo fajne, lubię ją też za gładki asfalt i super pobocze, ale nie jest to opcja dla początkujących. Ponieważ to jedyny na tej trasie odcinek wyłącznie na dzidę a nie na widoczki i spokojną jazdę podpowiadam alternatywny dojazd do Żychlina przez Kutno (w sensie przez miasto) w górę na Oporów, gdzie poza spokojnym asfaltem można odwiedzić bardzo fajny kameralny zameczek w Oporowie.
Żychlin od zawsze kojarzył mi się z kultową i smakowitą Cukiernią MIŚ, no i właśnie przestał. MISIA nie ma! Buuuuu. Powstała za to Żabka. Chociaż tyle. Zakupy konieczne, bo nie ma na tej trasie atrakcji kulinarnych innych niż sklepy.
Z Żychlina fajny asfalcik na Luszyn,
tym fajniejszy, że zyskał kilka kilometrów zupełnie nowej nawierzchni:))
Za Luszynem znana i dobra drogę na Kiernozię, z której już próbuję pierwszej opcji objazdowej, na wysokości Woli Stępowskiej na Osmolin. Niestety ZONK. Ku mojemu wielkiemu rozczarowaniu coraz częściej niezwodne kiedyś w doborze nawierzchni utwardzonych dla wybranej wersji roweru szosowego mapy.com (dawne mapy.cz) pchają w szutry i jakieś chaszcze. Odwrót.
Dojeżdżam do Kiernozi i wybieram własną wersję – przez Chruśle i Załuski do Iłowa.
Bingo. Asfalty może nie nówki ale ruch absolutnie symboliczny. Powiedziałabym, że cisza ale nie tym razem. Huragan wyje na maksa:)
W Iłowie wjeżdżam na 575,
która nigdy nie zawodzi:) Zaraz za Iłowem widzę info, że gdzieś w prawo jakaś Villa i Cafe Bistro – ale zamknięte na głucho, co szkoda bo asfaltowa niteczka w środek lasu prowadzi i ładnie tam. Zadowalam się więc ławeczką przed przyjaznym sklepem Kaczorek, gdzie przeczekuję pierwszą chmurę i robię zapasy na ewentualne kolejne postoje, co okazało się bardzo przezornym posunięciem:))
Leje ostro, ale krótko więc wiatr szybko suszy asfalt i jak wjeżdżam w leśne Górki to po deszczu zostaje głównie obłędny zapach.
Końcówka przez Rolniczą i Łomianki najsłabsze ogniwo i wiadomo bez szału, ale jakoś do domu wrócić trzeba:)
W porównaniu z wcześniejszą wersją tej trasy (przez Sochaczew) dzisiejszy wariant podoba mi się bardziej – dłużej jedzie się po świetnej 575, ominięty słaby odcinek z Kiernozi. No ale ominięta też sochaczewska cukiernia Lukrecja:((( Coś za coś.
- DST 159.23km
- Czas 05:50
- VAVG 27.30km/h
mapka ze stravy jest tutaj
(dystans z dojazdem do pociągu)