treningowo

w kontekście osiągniętej w lipcu fazy TOTAL POWER dzień rowerowo rozczarowujący. Poranny falstart (ulewa na trzecim kilometrze), południowy wyjazd mocno schizofreniczny (zaraz lunie-nie, przejaśniło się-a jednak strasznie czarna chmura!-o, przeszło bokiem – co za męka..) i w jakimś koszmarnym wietrze. Wieczorny tenis trochę mnie bardziej usatysfakcjonował, wreszcie zaprezentowałam porządny serwis:)

  • DST 59.77km
  • Czas 03:04
  • VAVG 19.49km/h

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *