Eliza

Na rowerze jeżdżę „od zawsze”, na poważniej od 1996 roku a tak całkiem serio od 2005. Rower traktuję sporadycznie jako środek transportu przez kilka dni w roku, podstawa moich wyjazdów to długie (między 100 a 300 km) wyprawy sportowo-turystyczne. Sportowe – bo badam średnią, dystans etc. i próbuję poprawiać swoje rezultaty. Turystyczne – bo ciekawie się rozglądam w poszukiwaniu wycieczkowych łupów. Do moich ulubionych należą zamki (ruiny też się liczą) i baaaardzo stare dęby.

W przerwach między wyprawami kręcę treningowo. Najchętniej rano, w miarę możliwości codziennie 30-60 km.  Staram się jeździć cały rok, również w zimie. Trenuję tylko na powietrzu, nie używam trenażera.

Zdecydowana większość wyjazdów odbywa się na NIEBIESKIM.


Ma już 20 lat, więc z oryginalnych części została mu tylko rama i kierownica. Z uwagi na zasługi (i bezbieżnikowe opony) podczas błotnistej pory jesienno-zimowej zażywa odpoczynku. Od czarnej roboty jest GRUBAS.

Już nawet nie próbuję go czyścić…
W listopadzie 2015 do tej dwójki dołączył SREBRNY.

Ma szansę na pozycję sukcesora dla Niebieskiego, ale będzie musiał solidnie na ten zaszczyt zapracować.

Na liczniku mam przekroczone 140,000 km (update lipiec 2015 – już prawie 170,000:))  W rekordowym roku 2011 przejechałam ponad 21,000 km (update 2016 – 22 606,62km). Mój rekord miesięczny to 3,040 km (poprawiony w sierpniu 2015 –  3,152km)  a dzienny 308 km.
UPDATE UPDATE UPDATE
21.11.2016 – 200,000km

myślę, że rekord roczny niebawem padnie, bo 21,000km już w 2016 mam, a dopiero kończy się listopad (no i padł – jw:)))
rekord dzienny i miesięczny – bz

Poza jazdą na rowerze gram dość intensywnie w tenisa.