Łąck

Nastąpił przełom w kolejowym skomunikowaniu Wawy z Płockiem. Otóż oprócz połączeń weekendowych (a dokładnie było to jedno połączenie – rano jechał, po południu wracał) i codziennych wyłącznie wieczornych (też jednorazowo) zaistniał poranny pociąg, który UWAGA jeździ do Płocka KAŻDEGO DNIA i to w dodatku o nader rozsądnej porze (nie w południe:)). Mus był z atrakcji tej skorzystać, zanim nastąpi konstatacja, że nieopłacalna i w konsekwencji zniknie. 
Truchło, jakie zostało podstawione na Centralny prosto z czeluści przechowywania zabytków wyciągnięte 

dzielnie mknęło w trybie przyspieszonym ledwie 5 minut opóźnienia zbierając nie tracąc przy tym zbyt wiele czasu na zbieranie po drodze pasażerów, których sztuk ledwie kilka było (w przewadze rowerzyści:)).
Truchło przed Płockiem na stacji Łąck się zatrzymuje, która to stacja (????) 

doskonale do truchła pasuje. Aż za dobrze:))
Ze stacji wyjazd łatwy

i przejazd przez Łąck też nietrudny. Ścieżka mnie lekko przeraziła ale nie okazała się straszna i do skrętu na Wincentów i w konsekwencji na Nowe Rumunki w miarę sensowną asfaltową nawierzchnię miała. Rozpędzić się jednak był strach, bo na przejazdach lokalni kierowcy śmiało atakowali i dwa razy cudem uniknęłam trafienia. Ze strony kierowców zero refleksji. Mina żującej krowy.

cdn…cdn…cdn…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *