projekt Dojczland 2019 – dz4

na pożegnanie z Dojczlandem została prawdziwie turystyczna atrakcja. Wjazd na widokową wieżę. No nie mogłam sobie odmówić.

Wieża powstała na samym początku XXw, ale winda jest nieco nowsza:)))
Widoczki są super

a i sama wieża ma sporo uroku.

No i już trzeba gnać na dworzec. Łączone bilety do Goerlitz via Dresden kupione na stacji okazują się tańsze niż pojedynczy bilet Dresden-Goerlitz. Taki prezent od Dojczlandu:)))
Przez Goerlitz znowu tylko szybki przejazd

bo przecież czekają na mnie moje pierwsze rowerowe górki!!! Są!!!

(nie wiedziałam, że czeka na mnie coś jeszcze:))

Początkowo to właśnie górki (bez Dojczlandu!) były pomysłem na lipcowy rajd. Górki – i oczywiście zamki. Bo – jak wiadomo – (i o czym się boleśnie przekonałam) każdy porządny zamek stoi na górce. Porządnej. Trochę się jednak wystraszyłam, czy ja dam radę tak kilka dni z rzędu po górkach hasać, a i hasło przypadkowo rzucone o urokach Szwajcarii Saksońskiej ziarno zasiało… Tak i górki stały się jedynie uzupełnieniem projektu Dojczland i może dzięki temu cieszyłam się widokami zamiast kląć na czym świat stoi:)))
Tak więc górki.  
Bardzo szybko się okazało, że na górki co prawda bez kłopotu się wjeżdża, niemniej idzie to bardzo powoli. I trwa całe wieki. Więc plan na dzisiejszy dzień zbyt ambitny. Zostawiam to, co najważniejsze. Zamek Czocha? MUSI BYĆ!!!

Fajny, ale jednak myślałam, że jest większy…:(( Męczące są też te przybudówki komercyjne. Ale największe rozczarowanie – zamiast biletu z konturem zamku dają kwitek z kasy fiskalnej. Co za upadek.
Po zamku wypada już gnać prosto do Jeleniej, gdzie dzisiejszy nocny przystanek wypada. Powiedzieć łatwo, ale zrobić się nie daje, pagórów nielichych po drodze cała mnogość. Cieszę się, że bez przystanków i zadyszki na wszystkie górki wjeżdżam (wlokąc przecież cały ten wyjazdowy majdan) i nie bardzo przejmuję się tym, że to prędkość żółwia na wrotkach. Tyle, że przyspieszyć mogę tylko na zjazdach:))  Droga jest tak piękna, że nie żałuję ani jednej z miliarda trzystu tysięcy wylanych dziś kropli potu:)))

mapka tutaj, prawie 900m przewyższenia:)))

na specjalne życzenie Trolla (żeby nie powiedzieć, że na zażalenie:))) słów o Jeleniej G kilka. Za wiele nie będzie bo dotarłam przed 21 i najbardziej interesowało mnie odnalezienie zagłębia gastronomicznego… Ale PO DRODZE widziałam mnóstwo fajnie bawiących się w sobotni wieczór ludzi, rynek gwarny ale nie hałaśliwy, knajpy oblężone a rekomendowany w necie „Cytrynowy Pieprz” zaserwował makarony nie tylko pyszne ale też mistrzowsko szybko podane. A potem było już ciemno i dodatkowo oczy mi się zamykały po jedzeniu, winku i…tych górkach – więc niestety tylko tyle w temacie:)))

  • DST 90.55km
  • Teren 1.30km
  • Czas 05:30
  • VAVG 16.46km/h

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *