prezent od wróży

zamiast zapowiadanych smętnych, czarnych, ziejących deszczem chmur – błękitne niebo i słońce. DWADZIEŚCIA stopni. Nawet się nie zastanawiałam nad trasą. Szkoda czasu na bicie kilometrów, kiedy można się powygrzewać na słoneczku. Zatem ławeczka w lesie w Sierakowie to był mój cel. „Klub Pickwicka” znowu zaczął mnie bawić. Zwłaszcza, że dobrnęłam do swojego ulubionego miejsca („Pig Wig??”). Termos, ciasteczko… Udało się trochę zamortyzować ten jadowity tydzień. Udany reset zaowocował wyjazdowym planem na jutro:)

  • DST 65.54km
  • Czas 03:10
  • VAVG 20.70km/h

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *