Lipków

…a właściwie to „prawie Lipków”, przy czym „prawie” robi tym razem NIEwielką różnicę:) Obowiązkowy rozjazd po wczorajszym maratonie tenisowym. Jak prawie zawsze w niedzielę było dużo dobrej gry, tym razem na tyle dużo, że rower już się czasowo nie zmieścił. A po fajnej niedzieli nastąpił fajny poniedziałek, BARDZO fajny (chociaż już bez tenisa:)) Dodatkowym bonusem dzisiejszego dnia jest niewątpliwie to, że kończy on dwa najgorsze dla mnie miesiące w roku i zaraz zacznie się naprawdę dobry czas. Już nie mogę się doczekać!! a póki co… odliczam dni do kolejnego weekendu:)

  • DST 33.78km
  • Czas 01:51
  • VAVG 18.26km/h

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *