Kraina Pagórów 2017

nowa moda od kilku tygodni panuje w przyrodzie – wiatr północno-zachodni. Nie jest to najgorszy kierunek. Przeciwnie – jeden z moich ulubionych, mnogość dający atrakcyjnych opcji. Korzystając ze stałej ceny „trzy miasta’ kupuję bilet do Olsztyna, żeby po drodze decydować o miejscu wysiadki. Bo jeszcze parkując niebieskiego w niebieskim pociągu byłam pewna, że wysiądziemy w Iławie. Tymczasem padło jednak na Ostródę, znęciły mnie nie zdobyte przecież Bartoszki.
Trasa z 21 czerwca była fantastyczna i ekscytuje mnie pomysł jej powtórzenia. 
Ostróda wita mnie dość chłodno

jednak rajd po górkach drogi 530 Ostróda-Łukta i 531 Łukta-Podlejki 

rozgrzewa mnie bardzo szybko. Po drodze zatrzymuję się oczywiście w cukierni w Łukcie na michę serowych pierożków. Ostatnio starczyły mi na 100 niemal kilometrów. Starczą i tym razem:))
Z Podlejek klasycznie przez Mańki docieram do Olsztynka i wzdłuż dwupasmówki pędzę przez hopki do Frąknowa. Tu skręt na Dobrzyń, Łyna, Napiwoda i już… clou dzisiejszej wyprawy

tym razem upewniam się, że skręciłam w dobrą drogę. Jest trochę piachu – głównie w miejscach gdzie środek drogi jest wybrukowany i trzeba jechać wąską ścieżyną (dobrze, że w ogóle jest!!), jedna spora piachowa górka, której na wąskich oponach nie da rady sforsować i trochę zniechęcających kamulców na początku. Ale po niecałych 4km są Bartoszki a w Bartoszkach jest już asfalcik. Skrót wart zachodu. udrażnia przejazd północ-południe bez konieczności nadkładania drogi przez Nidzicę. Skrót jest łącznikiem dróg Nidzica-Jedwabno i Nidzica-Wielbark.  Nie jest tak urokliwy jak odkryty 21 czerwca leśny przejazd bezpośrednio do Muszaków, ale ma tę przewagę, że rycie w piachu ogranicza się do 4km zamiast 12. Natomiast na grubsze opony zdecydowanie polecam łącznik do Muszaków (skręt tak jak na Bartoszki ale polna droga z lewej strony, wzdłuż płotów) – piękny las, fajny dukt.  Kilometrowo oba przejazdy są identyczne, ale dziś ostatnie 8 do Muszaków pokonuję asfalcikiem. Znacznie szybciej. Co zachęca mnie do podjęcia wyzwania. Łapać ICka!!!
Planowałam powrót KMką ale postanawiam zabawić się w wyścig z czasem. ICek jest godzinę wcześniej. Dam radę?? Mam solidne wsparcie dopingujące

bo nic nie daje mi takiej ostrogi jak nadchodząca czarna chmura. Szczęśliwie skręcam na Janowo i tracę ją z oczu. A wiadomo – co z oczu to…etc:)))Jadę przez las i zachwycam się jak pięknie. Cicho. Pusto

pojawia się niestety prześwit i znowu ją widzę

mmm, jest nieco bliżej. Postanawiam skorzystać z kuszącej postojowej opcji,

w końcu to już ponad 90km od pierożków:)) Niewielkie kanapkowo-sernikowe uzupełnienie mocy i już śmigam dalej. Bystre Chrzany bawią mnie jak zawsze

bawi mnie też fakt, że czarne skręca. Pełznie co prawda następne, ale też wyprzedza mnie z prawej i mija bokiem. Sprawdzam czas – mam szanse na pociąg. Na styk. Jeśli na dworcowej dojazdówce nadal są wykopki – nie zdążę. Ale może skończyli już rycie? W Grudusku zawsze łapię wiatr w żagle. Tak jest i tym razem, tylko że dziś ten wiatr wyjątkowo mi nie sprzyja. Bo doganiam burzę i jadę w jej ogonie – po kałużach i w wichurze masakrycznej. W nos!

Ciechanów i mój ICek zaczynają się oddalać ale pędzę ile sił. Co czasem oznacza 16km/h. A czasem tylko 13… 
Wykopki trwają w najlepsze ale trochę chodnika przybyło. Walczę do końca. Na peron wbiegam gdy pociąg już stoi i wsiadają ostatni, nieliczni zresztą pasażerowie. Wyciągam palec do przycisku blokującego drzwi jak Justyna Kowalczyk stopę na finiszu. I też zdobywam swoje mistrzowskie miejsce. Wagon 4 miejsce 105:)))

a oto mapa

  • DST 196.57km
  • Teren 3.80km
  • Czas 08:57
  • VAVG 21.96km/h

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *