Kraina Pagórów 2016

słońce od rana świeci i robi dobre wrażenie


ale stopnie są…TRZY. Dobrze, że mam rękawiczki, opaska na uszy też konieczna. Wieje nie za mocno i raczej sprzyjająco dla realizacji zamierzonego przejazdu do Iławy. Kusi mnie zamierzona przedwczoraj weryfikacja stanu drogi Miłomłyn-Boreczno.
Zaczynam szesnastką do Gietrzwałdu, 12km do przyjęcia bo pobocze szerokie i mimo dużego ruchu nie ma strachu. Za to ostatnie 4km od Gietrzwałdu do skrętu do Łukty jak zawsze total hardcore, brak pobocza stresuje mnie na maksa. Ale nad Isągiem szybko łapię relaks,

który trwa, trwa i trwa:) W dodatku cukiernia w Łukcie mimo końca sezonu nadal działa i będzie otwarta jeszcze przez cały październik. Ruszam dalej wyposażona w pokaźny słodki pakunek:) Pcham się 12 km w stronę Morąga, ruch duży, są koleiny ale lubię tę drogę. Niemniej skręt w Bramce na spokojny asfalcik Tarda-Miłomłyn witam z radością. Mimo, że nie cały został wyremontowany jedzie się fajnie, jest zupełnie pusto. A za Miłomłynem czekają już atrakcje prawie odkrywcy – no bo w Borecznie przez kilka lat nie byłam i niewiele pamiętam oprócz tego że dość chropawo było. Tymczasem…

Poprawiło się! Do granicy powiatu ostródzkiego jest nowiutki asfalt. Czyli przez mniej więcej 6km. Przez następne 6 jest tak sobie ale rytych dziur nie ma:)
W Borecznie jest skręt do Iławy, tu asfalt nie jest co prawda świeży, ale w miarę gładki. Nadal pusto, nadal fajnie

przez Urowo dojeżdżam do Tynwałdu. Trzy wsie na krzyż na przestrzeni dobrych kilkunastu kilometrów, momentami całkiem gęsty las. To sprawia, że cały czas idzie akcja „ciepło-zimno”. W słońcu 24. W cieniu 11. Próbuję wymyślić jakiś standardowy zestaw koszulek:)
A w Iławie jest słońce. Już powoli zachodzi ale łapię jeszcze kilka dość ciepłych chwil

such a perfect day:)

  • DST 131.81km
  • Czas 06:25
  • VAVG 20.54km/h

 

 

 

do tej wycieczki jest mapa

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *