Worliny 2010

Zdobyłam szczyt!!! nie był to w dodatku szczyt moich możliwości, ale szczyt góry – o nazwie Góra Dylewska. Całe 312 mpnm (TRZYSTA DWANAŚCIE METRÓW). Podjazd był okropny, bo po totalnie dziurawym asfalcie, zatem i zjazd niefajny. Niemniej góra na konto weszła:) Zdobycz górską zawdzięczam JAJACKOWI, bo dziś pojechaliśmy według Jego sugestii. Nie mieliśmy co prawda czasu, żeby dojechać do Iławy, ale odcinek Pawłowo – Lubawa rzeczywiście super. Dobry asfalt, ruch umiarkowany i fajne pagórki („na Górę” trzeba odbić 5 km w lewo, w nagrodę można zjeść pycha ciasteczko u Erisowej:)). Do Pawłowa dojechaliśmy naszym ulubionym olsztynkowym przejazdem czyli Podlejki – Mańki – Olsztynek (tak, tak, jagodzianki znowu zaliczone!). Powrót przez Ostródę (główna „piętnastka”, ale ruch był umiarkowany, w plecy wiało więc dobre wrażenia. Trochę górek, ale do przeżycia). Z Ostródy fantastyczna droga 530 do Łukty – 15 km świetnego asfaltu przez las i prawie zero ruchu. Rewelacja. Mimo to zaliczyłam mega kryzys 5 km przezd Łuktą, ból kolana i niemoc na podjeździe straszna. No jakoś jednak przewalczyłam na tyle, żeby spróbować wyścigu z J na ostatnich kilometrach. Próba oczywiście nieudana, ciągle to On jest Sprite, a ja pragnienie:(

  • DST 142.01km
  • Czas 06:32
  • VAVG 21.74km/h

do tej wycieczki jest mapa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *