Zamość – uczucia ambiwalentne. Stare ładne, nowsze nie bardzo. Ale rynek o poranku bardzo OK:))
(i genialna cukiernia po prawej stronie ratusza. Wielka drożdżówa z morelami, prosto z pieca. Ciepła!)
Drożdżówę zapakowawszy szybko żegnam się z Zamościem, bo już nie mogę się doczekać roztoczańskich lasów. Zanim jednak lasy, to najpierw to:
Nie tak wcale krótko. Ale ciąg dalszy wynagradza:))
Zwierzyniec, Józefów, Tarnogród. Lasy, łąki i doskonałe asfalty. Ruch znikomy. Pięknie.
Za Tarnogrodem chwila telepki ścieżką przy drodze 835 – krótko i nie bardzo źle, bo asfalt.
No i warto, bo zaraz skręt na Luchów, gdzie asfalt znowu doskonały
i świetnie boczkami do Leżajska doprowadza. A za Leżajskiem śmigam 875 do Sokołowa
(asfalt bez zarzutu, trochę aut było ale głównie osobówki) i wypadam na serwisówki S19.
I to jest świetny wjazd do Rzeszowa, na wysokości Jasionki zaczynają się nowiutkie super ścieżki,
z jakiegoś nieznanego powodu opatrzone zakazami jazdy po nich (?????).
W samym Rzeszowie już ścieżki nie takie fajne, znowu starocie i garby, promenadka nad Wisłokiem
przereklamowana, za to rynek fajny i pełen życia.
No i na rynku jest Muro. A w Muro
same super przysmaki. Bardzo nieoczywista i bardzo pyszna zupa rybna, doskonałe sushi.
Jest też wybór spory dla tych, co sushi lubią mniej:) Plus fajny ogródek – jak to na rynkach bywa – i absolutnie fantastyczna obsługa. A raczej: Obsługa.
Świetne zakończenie świetnej trasy:))
- DST 157.93km
- Czas 06:40
- VAVG 23.69km/h
mapka ze stravy jest tutaj