tour de Wyszogród – wariant II

plan na dziś: trasa hybrydowa zbudowana z połówek dwóch pętli na okoliczność wykorzystania wiatru południowego z dodatkiem składowej zachodniej:)
Zaczynam dojazdem do stacji w Ożarowie, gdzie o mały włos nie spóźniam się na pociąg – moja opłotkowa droga dodworcowa po ostatnich ulewach zamieniła się w długie na kilkadziesiąt metrów i głębokie na pół samochodowej osi jezioro. Nie mam czasu zawracać i szukać objazdu a wjazd w te wodne tonie wydaje mi się ryzykowny. Czepiam się więc zbawczego płotu i skraweczkiem szerokości połowy buta próbuję się jakoś przedrzeć nie topiąc w tym bajorze ani butów ani niebieskiego. Łatwo nie jest, sunę powoli a tu nagle pojawia się samochód i wkracza niefrasobliwie do wodnej akcji co oznacza, że zaraz naleje mi błota do butów. Szybkie przegrupowanie, niebieski wczepiony w płot, wskakuję na siodło i przeczekuję aż wzburzone wody opadną. Zagrożenie mija, ale mijają też minuty, jestem 200m od dworca a moją jedyną szansą na jazdę do Sochaczewa jest opóźnienie pociągu. Uwalniam się wreszcie z zalewowej opresji i gnam po niekończących się stopniach najwyższej dworcowej estakady świata. Pociąg stoi na peronie i odjeżdża gdy zaczynam zbiegać… Żesz! Wiedziona resztką nadziei zaczepiam podróżnych.  „Uciekinier” to wcześniejszy, mocno spóźniony skład! ‚Mój” spóźnia się minut pięć. Idealnie:)
Sochaczew wita mnie słońcem i mocnym, porywistym wiatrem. Z południa:) Przez Gawłów i Chodaków jadę do Żelazowej Woli, skręcam na Mokas i zaliczam Brochów. Gdzie udaje mi się zrobić najlepsze jak dotąd zdjęcie kościelnej twierdzy 

Przejeżdżam przez most i lewym brzegiem Bzury jadę w kierunku Wyszogrodu

kilkanaście dni ulewnych opadów wpłynęło na wodny krajobraz – powstały nowe rozlewiska a poziom Wisły jest znacznie wyższy niż zazwyczaj 

strasznie wieje

i w Gościńcu Legenda ograniczam się tym razem tylko do jajecznicy. Łykam i ruszam dalej – przez Chmielewo do Naruszewa i dalej w kierunku Nasielska. W Starej Wronie następuje modyfikacja klasycznej wyszogrodzkiej trasy poprzez doklejenie skrętu do Jońca. Korzystając z nieustannych podmuchów południowych pcham się do Nowego Miasta. Rozważam jazdę jeszcze wyżej, do Gąsocina – ale nagle pogoda psuje się drastycznie, po słońcu ani śladu, są natomiast chmury czarne, sypiące obficie lepką mżawką… Próbuję uciekać do Świerczy, to najbliższa stacja. Strasznie to idzie powoli, ledwie 10km ale cały czas pod górkę a i wiatr już nie taki sprzyjający. Męczę się okrutnie, robi się zimno i na stację dopycham w lekkim dygocie. Kwadrans oczekiwania na pociąg wychładza mnie totalnie, szczęśliwie w środku panuje już sezon grzewczy i jest przyjemnie ciepło. Mżawka spowija równiny mazowieckie klimatyczną mgiełką, po której w Warszawie nie ma śladu. Huragan hula w najlepsze, ale kierunek sprzyja mojej drodze do domu i dopiero na ostatnim kilometrze, już niegroźnie,  spadają na mnie jakieś nadgorliwe krople

do tej wycieczki jest mapa

  • DST 133.39km
  • Czas 06:10
  • VAVG 21.63km/h

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *