sochaczewski lajcik
istniały uzasadnione obawy, ze pogodowa nędza marcowych dni nie dopuści opcji gołej łydki, co nader byłoby przykre po jakże udanym łydkowym debiucie w lutym. Aż tu znienacka jak się ociepliło to już poszło po całości. Gorąc! […]
istniały uzasadnione obawy, ze pogodowa nędza marcowych dni nie dopuści opcji gołej łydki, co nader byłoby przykre po jakże udanym łydkowym debiucie w lutym. Aż tu znienacka jak się ociepliło to już poszło po całości. Gorąc! […]
czas był już najwyższy na ulubione traski wrócić. Zdroworozsądkowe zachowania pandemiczne super, ale po tym jak dzisiaj ogłoszono spodziewaną CZWARTĄ falę NA JESIENI uznałam, że jedyną opcją naprawdę zdroworozsądkową jest nie dać się zwariować. Powrót na […]
w zeszłym roku to było! Seta za setą na liczniczek wpadała, najlepszy mój rok rowerowy ever. Z ciekawości w grudniu policzyłam: 122 “stoplusy” na 365 jazd. Ładne proporcje:)) 2020 już nie taki w stówasie obfity, chociaż […]
Się listopadowej tradycji stało zadość. Wyjazd z gołą łydką zaliczony. Mimo braku słońca niesłychanie ciepło było już o 7 rano. Wróże świtem fusy zaparzyli i zachęcająco orzekli, że słońce owszem będzie. Nawet przez chwilę się wydawało, […]
nie pierwszy to tysiąc, ale wyjątkowy – bo bez dnia przerwy wykręcony. Co nie było żadnym moim celem ale efektem jest ubocznym tego co uwielbiam najbardziej – codziennej, chociaż najkrótszej jazdy. Chociaż mały spacerek, w najgorszą […]
ooo, poprawiło się. Pogodowo. Bo poza tym – kompletna dupa. Bujać się będziemy z tym wirusem do końca świata i jeszcze dłużej, wahadełko w prawo, wahadełko w lewo. Kawy znowu nie wypijesz. Pogoda piękna, słoneczko – […]
cóż za dzień byłby to doskonały, gdyby nie huragan iście diabelski. Rok temu skorzystałabym z niego z zachwytem meldując się w Puszczy Piskiej – bo na traskę moją ukochaną przez Baranowo i Kadzidło, którą ANI RAZU […]