Kraina Pagórów 2016

poranek


zachęca do ruszenia w drogę

planowałam co prawda się polarwić, ale takich planów jakoś nigdy nie udaje mi się zrealizować… Larwienie odkładam na popołudnie a tymczasem postanawiam zafundować sobie 80km pagórzystej przyjemności – jadę same moje hiciory. Zaczynam nad jeziorem Wulpińskim.  I co z tego, że pod wiatr:)))

jak Wulpińskie to Kudypy. A tu niemiła niespodzianka. Ryją obwodnicę przez sam środek mojego ulubionego olsztyńskiego dojazdu. Droga zamknięta. Jakoś boczkiem przemykam się w piachu i błocie ale na razie o tej drodze muszę zapomnieć. Wzdłuż szesnastki też się dzieje

ale na 531 do Łukty jak zawsze cisza i spokój

a w Łukcie kolejna niespodzianka, tym razem miła. Pada ostatni bastion wądołów na 531, leci asfalt na te koszmarne 200m przed głównym skrzyżowaniem:))

skręcam w 530 do Ostródy

jest przepięknie, lubię tę trasę chociaż z roku na rok jest tu coraz więcej ciężarówek. Ale pagóry wciąż te same i jak się trafi chwila spokoju to można się cieszyć zielenią nader dostojną. Dziś trochę niepokoi mnie to, co zastanę przy wjeździe do Ostródy. Tu też trwają autostradowe prace i ostatnio było po prostu fatalnie, zryte całe pobocze i TIRy napierające z dzikim klaksonowym rykiem. Tymczasem.. jest już nieco lepiej. Tylko ostatnie kilkaset metrów słabe, ale strzępek pobocza jest. Najbardziej cieszy mnie, że mój liściasty przyjaciel przetrwał

mam nadzieję, że najgorsze ma już za sobą…
W Ostródzie łapię czerwone truchło do Iławy, w truchle spotykam móojego ulubionego  kier-pocia, który jeździ ostro na szosówce. Wypytuje mnie o ostatnie trasy:) I Już Iława, i jest zaplanowane larwienie. DWIE GODZINY nad Jeziorakiem!

  • DST 93.13km
  • Czas 04:30
  • VAVG 20.70km/h

 

 

 

PS pozdrowienia dla Arka, mam nadzieję że pobyt w Wawie był udany:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *