50 twarzy…

…szarości oczywiście:) Nie doprowadzających do ekstazy, że dla ścisłości zaznaczę. Oprócz ww obecny był też opad. Wczoraj był to stan przewlekły, dziś się po południu uspokoiło (ale żeby to PRZEJAŚNIENIEM nazwać to się nie ośmielę).
A podobno jutro ma być ten jeden dzień na najbliższych 10 kiedy pojawić ma się słońce. To znaczy MIAŁ BYĆ ten jeden dzień etc kiedy oglądałam prognozy rano. Teraz już tak różowo (żółto?) na wykresach nie jest. Ale plany jeszcze są. Plany poddają się ostatnie. Może nie będą musiały?

  • DST 40.13km
  • Czas 02:01
  • VAVG 19.90km/h

nie podoba mi się to sztucznie wykreowane zamieszanie wokół dwóch konkurencyjnych biografii Pilcha. Jakkolwiek gościa lubię, kupuję jego frazy, puenty i bawi mnie (choć się beznadziejnie skądinąd powtarza) to na obie wzmiankowane książki zarządzam bojkot. W sensie ścisłym:)
Wkurza mnie też firma Berkner, która nie odpowiada na maila. A kurtka nowa potrzebna, oczywiście „esek” u dystrybutorów nie ma. Intersport ogłosił już koniec sezonu rowerowego i w ogóle likwiduje bicyklowe stoisko. Co jest nawet zabawne w kontekście wiszących obok w dużej ilości kostiumów kąpielowych, klapek i podobnych antyzimowych akcesoriów…

2 przemyślenia nt. „50 twarzy…

    1. otóż
      biografia pierwsza powstała wedle wszystkich zasad sztuki, spisana sumiennie przez panią Katarzynę. Biografia konkurencyjna zaś ma formę wywiadu rzeki popełnionego przez panią Ewelinę, związana kiedyś z panem P. Obie książki ukazują się niemal równocześnie. I z fragmentów sądząc nie są spójne. Autobiografii Pilchowi nie życzę, bo o ile Dzienników t.1 wielce był zabawny, żwawy i rześki to przez drugi ledwie przebrnęłam – tendencja zatem mocno spadkowa…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *