31/31

zimowo-letni październik zakończony zimno-ciepłą jazdą. Poranne przedśniadaniowe kółeczko w temperaturze bliskiej zera, południowa jazda po mieście w słońcu i z dyszką na termometrze.
Odwiedziłam zapomniany las młociński –  już bardzo listopadowy,

na polanie całe oszronione połacie.

Klimacik na poranną jazdę bardzo fajny i właśnie przymierzałam się, żeby zrobić pełną leśną pętelkę, kiedy niespodziewanie spotkał mnie ZONK.

No żesz co za pomysł durny. Cały odcinek wzdłuż Wisłostrady stał się niniejszym nieprzejezdny. Bokiem zryte kopne piachy, środkiem pas luźnych kamieni. Rowerzyści, jesteście mile widziani…gdzie indziej.
Żal fajnego młocińskiego kółka, żal też października. To jeden z moich ulubionych miesięcy i po raz kolejny nadziei w nim pokładanych nie zawiódł. Były dni piękne, były też świetne wyjazdy – których wspomnienie grzać mnie będzie smętną zimową porą. Niniejszym sezon knucia planów na kolejny sezon uważam za rozpoczęty!!!

  • DST 63.36km
  • Teren 3.10km
  • Czas 03:23
  • VAVG 18.73km/h

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *