200,000km!

dzień na mały jubileusz absolutnie idealny. Po ostatnich mrozowatych doświadczeniach już nie miałam dużych pogodowych oczekiwań, chociaż wraz ze zmniejszającym się dystansem dzielącym mnie od DWUSETKI  coraz częściej kombinowałam co by tu wymyślić, żeby dzień ten rowerowo fajnie zapamiętać. Ale że na Mazury jeszcze uda się wyrwać? Akurat tego dnia? Stówkę zrobić? W ciepełku? no nie liczyłam. Lubię takie niespodzianki!
Dzień zamiast na Centralnym zaczynam w Modlinie


i to tu łapię olsztyńskiego „icka”. Realizuję dawno montowany na jesień plan. Oszczędzając maksymalnie czas przejazdu pociągiem wysiadam po godzinie w Nidzicy.

świeci słońce i wieje mocny wiatr. W plecy:)))

pomysł na trasę jest prosty.Napiwoda-Czarny Piec, skręt w 598, Butryny…jest tak pięknie

że robię sobie mały objazd przez Ramuk

do Olsztyna dojeżdżam wystarczająco wcześnie, żeby posiedzieć jeszcze trochę na słoneczku

i po zachodzie słoneczka też:)))

  • DST 102.12km
  • Czas 04:42
  • VAVG 21.73km/h

 

 

 

dawno nie spędziłam tak miłego dnia. Trafiam na same pozytywne emocje, reakcje, niespodzianki.. (i tu serdecznie pozdrawiam pana Karola z  mojego ulubionego Planktonu:))) Jedynym rozczarowaniem jest calvados, który okazuje się być niepijalną gorzałą

do tej wycieczki jest mapa, odcinek od Nidzicy

3 przemyślenia nt. „200,000km!

    1. dziękuję. Wypady zawsze ekscytujące, nawet te jednodniowe. Trudniej znaleźć motywację do codziennego kręcenia, bo bywa czasem żmudne. Zwłaszcza przy takiej listopadowej aurze. Ale listopad tylko raz w roku. I właśnie się kończy!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *