znowu Sieraków

środa i czwartek niestety bez rowerowej historii. Upały nadal sakramenckie w najgorszym swoim upalnym wydaniu – lepkiej, zamglonej i parnej duchoty. Temperatury powyżej 30 ale nieznacznie – przy przejrzystym, błękitnym niebie byłyby super. Natomiast przy tej koszmarnej wilgotności moc i chęć do jakiejkolwiek aktywności zanika do poziomu bliskiego zeru. Wypad do Sierakowa uważam za czyn heroiczny

  • DST 43.75km
  • Czas 02:01
  • VAVG 21.69km/h

9 przemyśleń nt. „znowu Sieraków

      1. Przejechałem około 50. Dębe Wielkie Nowe PKP – Pustelnik – Krubki Górki (niebywały hotel Witolda Modzelewskiego typu pałac, w restauracji dla Ciebie szarlotka na gorąco)) – Wołomin Słoneczna PKP oraz wypady na boki. To nie było szyderstwo, ale wiara w Twoje siły, Pani (Madam).
        PS Ja nie chłopak, ja staruszek – niestety, ale nic nie poradzę.

          1. Hotel – Pałac warty rzucenia okiem, w środku też basen. Okolice średnie. Może ładne rozległe łąki w okolicy Krubek na rzeką Czarną. Ja spenetrowałem je drogami ziemnymi, Ty możesz widzieć je z asfaltu między Krubkami i Wolą Ręczajską albo z drogi Trzcinka – Kolno (ta droga częściowo ziemna, ale twarda, niezła, a widok łąk warty grzechu).

  1. 40 km + ponad godzina pływania w jeziorze. Część pływacka wypadu była zdecydowanie najprzyjemniejsza :)) nad wodę ledwie dojechałem, powrót po zachodzie słońca już znośniejszy 😉

  2. Prawie tyle co wczoraj. 39,87 km 😉 Jak dla mnie ciagle jest (za) gorąco 😉
    Widziałem, ile zrobiłaś dzisiaj. Jesteś WIELKA 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *