Pojezierze Brodnickie 2014

Tour de Iława w mega upalny słoneczny dzień.Uwielbiam taką pogodę za cudowne poranki i cieplutkie wieczory. Za to, żeby poczuć 20 stopni o 6 rano i 23 o północy jestem w stanie trochę się pomęczyć w ciągu dnia. A łatwo nie było, słońce nie odpuściło ani na moment i jeszcze o 18 stopnie 34 na termometrze i nic mniej…
Skoro wypad jednodniowy to zaplanowałam trasę z serii bardziej wymagających. Generalnie Pojezierze Brodnickie to nie są tereny łatwe, płaskie odcinki właściwie nie występują a oprócz miłych hopek są też całkiem konkretne górki. Zdobyłam chyba 1000 górskich premii:) Pierwsza od razu na start – 4km Głęboczek-Brzozie to jeden mega podjazd rozłożony na kilka stromaśnych pagórów, ufff.  Na ósmym kilometrze pagór pod Janowem, no ten to daje w kość! Ale potem zadośćuczynienie i dłuuuugi zjazd górą Radoszkową, szkoda tylko że asfalt słaby, nie można się rozpędzić na maksa. Do Lidzbarka zanim się rowerek doczłapie musi pod górę ostro zap…. ładnych kilka kilometrów, dopiero od skrętu na Nowe Miasto łatwiej nieco idzie. Z Lidzbarka do Lubawy 28km świetnego nówka asfaltu (zakończonego 3km asfaltowej ścieżki)  i hopka za hopką – zabawa przednia. Zwłaszcza, że jak już 40 km na liczniku to hopki zupełnie inaczej się połyka niż na początku wycieczki. Pożera się je ze smakiem po prostu:) Z Lubawy OBWODNICĄ do toruńskiej czerwonki, ruch wściekły ale tylko 4km do Sampławy i skręt na Iławę. Koniec robót! 13km równiutkiego asfalciku przez las, całkiem szeroko, TIRów nie ma a osobówki mają mnóstwo miejsca. Mimo 40 stopniowego żaru jechało się super. Faktem jest, że przez cały dzień wiatr był niezwykle łaskawy, rzadka sytuacja niespotykanej wiatrowej wspaniałomyślności:) W Iławie miałam zadanie do wykonania, odnalezienie restauracji Stary Tartak (która oczywiście jest całkiem nowa i tylko na starą wystylizowana, uwielbiam te nazwy…). Warto było, fajna miejscówka nad Małym Jeziorakiem, nie byłam w środku ale taras świetny, można obejrzeć na zdjęciach. Menu sezonowe jak dla mnie przygotowane, koktajl jagodowy i pierożki, wyśmienite. Powrót przez Wikielec i Łąkorz, udało mi się odnaleźć ten rewelacyjny nowiutki asfalt Wonna-Krotoszyny, który nie bardzo pamiętałam gdzie był, ale jakoś trafiłam na niego:) Cała droga powrotna super, kwintesencja „głęboczkowych” klimatów, las i mały ruch. Wtopę zaliczył natomiast rekomendowany wcześniej Ośrodek Pod Sosnami, gdzie planowałam popiknikować nad jeziorem i nabyć lodzika – pobierają opłatę ZA WEJŚCIE!!! a spadać na drzewo (może być na sosnę).
Ten wariant iławskiego kółka uważam za optymalną trasę, koniecznie trzeba tylko jechać ją w tym co opisany kierunku, bo od Iławy w tę stronę jest w przeważającej części z górki:)))
Wyprawa super, warta każdej kropli potu. A było ich trochę, wyżłopałam 6 (SZEŚĆ) litrów!!

  • DST 151.43km
  • Czas 07:10
  • VAVG 21.13km/h

do tej wycieczki jest mapa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *