Kraina Pagórów 2017

wreszcie prawdziwy start sezonu. Kombinacyjna wyprawa mazowiecko-mazurska, z przewagą mazurską:)
Wcześnie rano startuję w kierunku Modlina i z czterdziestką na liczniku łapię pociąg do Działdowa. Wlecze się koszmarnie i w Iłowie tracę cierpliwość. Takie piękne słońce. Chcę już na rower!

pięknie wyremontowanym asfalcikiem śmigam 544 do Działdowa. Droga jest super, hopeczki, a na końcu czeka nagroda. Moje ulubione miejsce, gdzie wszystko się albo dobrze kończy, albo dobrze zaczyna

zrzucam z siebie… prawie wszystko, bo robi się gorąco

i ruszam na objazd ulubionych ścieżek. Po pięciu kilometrach wjeżdżam w województwo warmińsko-mazurskie i wkraczam na swoje ulubione ścieżki. Najpierw odcinek Działdowo-Kozłowo-Szkotowo-Rączki

i to właśnie w Szkotowie witam pierwsze w tym roku jezioro, a w Rączkach… pierwsze bociany!

pogoda jest cały czas fantastyczna, nawet bardzo nie wieje. A tymczasem to dopiero początek przyjemności! Bo za Rączkami jadę 4km serwisówką do Frąknowa i skręcam w rejony, po które tu tak naprawdę przyjechałam

trafiam na fioletowe leśne trawniki, jadę przez Łynę do Moczysk i skręcam w lewo. 12km przez las, cały czas z górki. I jest kolejne jeziorko, w Jabłonce

znam tę drogę na pamięć ale zawsze wprawia mnie w zachwyt. Tym bardziej, że za chwilę zaczyna się 30km hopkowych rajdów po świetnym asfalcie drogi 58 do Olsztynka

 trochę przyspieszam bo pociąg w Olsztynku czekać nie będzie. Wręcz przeciwnie – przyjeżdża 2 minuty przed czasem. W pociągu czeka na niebieskiego dominator

ale jakoś udaje się zaprzyjaźnić:))

Absolutnie fantastyczny dzień, a to dopiero początek słonecznego, cieplutkiego weekendu. Na jutro też mam rowerowe plany!

  • DST 154.77km
  • Czas 07:03
  • VAVG 21.95km/h

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *