kto mnie zna ten wie, że historia polskiego plakatu to moja wielka pasja. I jeśli jakieś muzeum cyklicznie odwiedzam, to jest to Muzeum Plakatu. Więc czekałam niecierpliwie, aż remont w muzeum się skończy. Co na wiosnę się stało.
Nowy pomysł na ekspozycję przewiduje trzy odsłony prezentujące plakat polski od czasów Wyspiańskiego i Stryjeńskiej po chude lata ostatnie, z największą reprezentacją oczywiście prac wybitnych artystów Polskiej Szkoły Plakatu. Część pierwsza zakończyła się w czerwcu, teraz do 27.09 jest część druga.
Wielu twórców Polskiej Szkoły Plakatu miałam szczęście poznać osobiście, więc do ich prac mam ogromny sentyment, ale uwielbiam też te wcześniejsze.
Od 13.10 będzie część trzecia. A kto przegapił część 1 i 2 to będą powtarzane jeszcze w następnych latach, chyba do 2030. Good for you. Not good for me:))
A po wystawie chwila dla rowerka. Resecik resecikiem, ale na licznik coś trzeba wrzucić:))
Podejmuję próbę oswojenia podwarszawskich terenów południowych. No taaaaak sobie.
Koszmar jest przede wszystkim w okolicach Falenicy, gdzie przez remont torów okolica jest totalnie sparaliżowana. Potem jakieś ścieżki lepsze i gorsze. Super fajny przejazd przez Żanęcin ale tam też te ścieżki, szczęśliwie ruch mały. No i dojazd do Mińska też po kostkowych ścieżkach. Pojeździć się dało, ale nie zachwyciłam się na tyle, żeby tu specjalnie przyjeżdżać. No chyba, że przy okazji następnej wystawy:)))
- DST 85.04km
- Czas 04:04
- VAVG 20.91km/h
mapka ze stravy jest tutaj