Hardcore MEGA

no takiej wichury to ja nie pamiętam. Już nawet huragan Maks czy jak mu tam było nie atakował z taką siłą. Rano jeszcze nie było tak źle, ale na żadne treningowe kółka przez pola się nie odważyłam. Zaliczyłam kilka wypadów po paręnaście kilometrów każdy, sprawunkowo-pracowo-dojazdowych. Apogeum wiania wypadło w poburzowe popołudnie, momentami było strasznie i już nawet byłam gotowa zapolować na tramwaj ale został on już wcześniej ustrzelony przez wielki topolowy konar i ruch szynowy na Marymonckiej zamarł. Trzeba było człapać na oponkach.
Wieczorny sparing przed jutrzejszym NAJWAŻNIEJSZYM TENISOWYM WYDARZENIEM SEZONU wypadł niestety słabo. Nie dość że wszystkie mocniejsze zagrania trafione jak kulą w płot to jeszcze rozbolał mnie achilles:(  A miałam się podbudować!

  • DST 47.89km
  • Czas 02:23
  • VAVG 20.09km/h

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *