goła łydka w Gołotczyźnie:)

dziś już nie tak ciepło, wiatr mocniejszy i składowa wschodnia z mroźnym zdecydowanie elementem znacznie wyraźniejsza niż ciepła składowa południowa. Niemniej narzekać nie ma na co, stopni 13 było i jeszcze raz na krótkie spodenki się załapałam. Trasa – długimi momentami powtórka z wczoraj wycelowana w stacyjke w Gołotczyźnie, jednak z modyfikacją w Nasielsku. Gdzie zamiast tak jak wczoraj do Nowego Miasta z drogi 632 skręciłam w nie jechany wieki (a przynajmniej lat 6) asfalcik do Klukowa przez Lubomin. Wrażenia nader pozytywne,

ruch żaden, są pagórki, tylko z drzewami bieda. Niemniej zdecydowanie lepsza to opcja dojazdu do Klukowa niż ze Świerkowa, tam asfalt znacznie gorszy. Najlepszy oczywiście od strony NM. No właśnie, martwiło mnie opuszczenie NM w kontekście utraty fajnej miejscówki na kanapkę, a tu zupełnie znienacka, już w samym Klukowie przez który przejeżdżałam razy sto z okładem, za tym zabawnym kościołem

okazało się być schowane takie oto miejsce!

Co notowania dzisiejszej lubomińskiej drogi podniosło znacznie. Jak również fakt, że z Klukowa od razu wypada się na hopki do Gąsocina. Faaajne hopki:)))

Do Gołotczyzny dojazd jeszcze za dnia, ale już Most Północny porą wieczorową. A godzina 17 zaledwie była…

dystans prawie taki jak wczoraj, chociaż dzisiejsza trasa krótsza o dobrą dychę. Posiedzieć się jednak tak miło jak wczoraj nie dało i zaoszczędzone pół godziny wykorzystałam jeszcze na kółeczka w oczekiwaniu na pociąg w Gołotczyźnie:)

  • DST 102.06km
  • Czas 04:40
  • VAVG 21.87km/h

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *