Ale poranek! Ledwo wyszłam z hotelu – od razu pocztówka:)
Co dobrze wróży, bo dziś ma być właśnie dzień pocztówkowy.
I jest. 2 godzinki w pociągu i zaczynają wpadać seryjnie pocztówki.
Etap pierwszy: Zakopane – Nowy Targ.
Spodziewałam się na tym odcinku raczej dramatu, niż pocztówek – a tu miła niespodzianka. Całkiem spoko asfalcik prowadzi bokami, mizerny ruch lokalny jedynie, zero stresu. Wyjazd na przedmieścia NT bez historii, jakaś tam się pojawia ścieżka niby przez miasto, ale olewam i tnę jezdniami na skróty do miejsca, gdzie mogę się włączyć w Velo Dunajec.
Etap drugi: Velo Dunajec przez Łopuszną do Dębna. Pierwsze kilkaset metrów słabawe – trzeba uważać na wybrzuszenia w asfalcie, ale szybko się poprawia i jest absolutnie fantastycznie. FANTASTYCZNIE! Są pocztówki. Dużo pocztówek.
Etap trzeci: Velo Czorsztyn od Dębna do Czorsztyna.
Sztos, chociaż trochę wąsko. Sporo zakrętasów. Właściwie płasko, kilka mikro hopek.
Za to za Czorsztynem…
Brak pocztówek. Podjazd dość jadowity, 14%. Jak stanę to już nie ruszę:)
W Czorsztynie zamek, ale oblężony mimo że środek tygodnia – kiedyś może jeszcze zrobię mu fajne zdjęcia. Tu można się rowerowym promem przeprawić na drugą stronę akwenu, prosto do drugiego zamku – w Niedzicy. Kuszą mnie trochę widoczki, jakie na pewno z promu są fajne. Ale jeszcze bardziej kusi pojechać pełną pętlę. I oczywiście jadę:)
Etap czwarty: Czorsztyn – Sromowce Wyżne.
Tylko jedna fotka, bo początek podjazdowy a potem jak zaczął się zjazd to tym bardziej bez postojów. W połowie zjazdu jakaś dziwna ścieżka pod prąd poprowadzona jezdnią – ni to ścieżka ni to pas drogi, ale w sumie nie jechało się źle. Tylko… Jakieś 20km wolniej niż wcześniej jezdnią.:((
Ze Sromowców – etap piąty – jest kawałek słaby. Ścieżka z kostki obok dość ruchliwej drogi, ale taka garbata że olewam ją. Po drodze zamek w Niedzicy, który też olewam – podobne oblężenie jak w Czorsztynie, to samo zresztą przy zaporze. I kiedy myślę sobie, że jest powód, żeby przyjechać tu kolejny raz to kolejne “powody” zaczynają się pojawiać jeden za drugim:)
Bo etap szósty – z Niedzicy do Dębna – jest przepiękny. Mogłabym cały czas robić zdjęcia:)
Są podjazdy, niektóre całkiem pokaźne. Jest też mega zjazd z ostrym zakrętasem.
Pętlę domykam w Dębnie i wracam po śladach Velo Dunajec do NT,
gdzie prawdziwie nowoczesny dworzec, fajna winda i gdzie na peronie czeka już na mnie prawdziwe zupełnie nienowoczesne pociągowe truchło,
jakim już wiele lat nie jeździłam. Przypominają się pierwsze wyprawy iławsko- olsztyńskie, kiedy warmiński tabor z takich właśnie składał się czerwonaków. Z przyjemnością się przejechałam, jak zawsze rzęził i trząsł, prychał i ryczał:))
Nocleg w Zakopanem.
- DST 109.53km
- Czas 05:33
- VAVG 19.74km/h
mapka ze stravy jest tutaj