wodnym szlakiem

żar zapowiadany na dziś znowu skłania mnie do ultra wczesnego wyjazdu. Wybieram trasę biegnącą wodnym szlakiem. Trochę wody dla ochłody:))
Najpierw Most Północny i Wisła.

Przez urocze uliczki Białołęki Dworskiej (Wałuszewska, Ornecka) dojeżdżam do Płochocińskiej i skręcam do Kobiałki. Tędy wiedzie super przejazd nad Zegrze, bocznymi chociaż czasem ruchliwymi uliczkami. O 6.30 jest pusto:)
Kolejna na wodnym szlaku jest rzeczka Czarna

a zaraz za nią, tuż przed Nieporętem – Beniaminówka. Trochę zarosła…

W Nieporęcie już czeka wodna ekstraklasa, Kanał Królewski.

Jest też w Nieporęcie pierwszoligowy Orlenek, zaglądam oczywiście – trzeba mieć Z CZYM usiąść nad zalewem:)

W sytuacji niemożności podjęcia decyzji (kawa czy czekolada?) wybieram opcję full wypas i mieszam swojego ulubionego rowerowego drinka – duża kawa z małą czekoladą. Wstrząśnięte. Zmieszane:) 
Wstrząsów to na dziś nie koniec, bo po relaksie nad powoli zaludniającym się akwenem czeka mnie najgorszy odcinek dzisiejszej drogi, czyli przejazd wzdłuż zalewu poboczem momentami bez asfaltu, momentami z jego nadmiarem (wyrwy, muldy, koleiny, uskoki, frezy). Nie może się ta ruchliwa i jakże (potencjalnie) atrakcyjna widokowo droga doczekać remontu. Nie do wiary jak długo trwa ona w tym żałosnym stanie. Jak ją wreszcie wyremontują to zapewne od razu walną ścieżkę i też po równym się nie pojeździ:((( 
Przedłużeniem koszmaru pobocza jest wspinaczka na wiadukt (w kierunku Serocka) obowiązkową a jakże ścieżką. Nie dość, że góra sama w sobie wymagająca, to ścieżka trudność potęguje kilkukrotnie. Kosteczka nie za świeża oferuje mnogość garbów, szczelin, dołków – już o ekstrasach w postaci piachu i szkle nie wspominając. Na szczycie pagóra ścieżka się szczęśliwie kończy, można wjechać na równiutki asfalt z pięknym poboczem. Ponieważ jest gładko i szeroko to wiadomo – kolejny odcinek spowalniającej ścieżki MUSIAŁ powstać. Ponieważ nie ma żadnych znaków więc oczywiście szczelinkowca  olewam, przejeżdżam kładką na lewą stronę głównej i dalej śmigam boczniaczkami. 
Kolejna porcja wody czeka w Maryninie

a potem długo długo nic. Chrcynno, Nasielsk, Strzegocin, Świercze – żadnej wody. Jest stawik w Strzegocinie, ale dziś nie po drodze mi z nim  było. Gdyż nie ma tam ANI ODROBINY CIENIA, późną jesienią pędzę tam jak w dym, ale obecnie to nie jest preferowana opcja.
Uuuups, no i znowu mnie wessało. Miałam przecież z Nasielska jechać prosto do Borkowa i zawracać, skąd tu się nagle wzięła pętla przez Strzegocin??? Tak się jakoś zagapiłam:))))
Ze Świerczy 6km z górki do Nowego Miasta po nowiutkim asfalcie – uwielbiam. Zwłaszcza, że w NM jest duużo wody i ławeczki w cieniu są też. Zostaję tu na nieco dłużej:)

Z NM oczywiście przez Cieksyn, wreszcie swoje zdjęcie dostanie rzeczka Nasielna.

A potem Borkowo, Błędowo i moje ulubione pocztówki znad Wkry. 

Lasu za Goławicami dopadam z poczuciem ulgi. Zapowiadany żar zaistniał w wymiarze obezwładniającym

i z Pomiechówka do Modlina ledwo już jadę mimo wypitych 6 litrów wszelkiego rodzaju płynów. Nie po raz pierwszy z ulgą witam możliwość powrotu KMką

taka to mniej więcej była trasa, modyfikacja mapy konieczna przed Serockiem (Stasi Las, Karolino, Marynino), bez odnogi do Krzyczków (jakoś się do nich zniechęciłam) a z NM powrót nie przez Joniec tylko przez Andzin i Cieksyn. No i wzdłuż Wkry ostatnio jeżdżę niemal wyłącznie prawym brzegiem przez Goławice – nowiutki asfalt, piękny las, dużo mniejszy ruch, pagórasy.

  • DST 132.16km
  • Czas 06:11
  • VAVG 21.37km/h

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *