rano i wieczorem

wykorzystałam cały dzisiejszy wolny czas. Rano wreszcie się zmobilizowałam żeby wyjść wcześniej, dzięki temu dotarłam aż do Nowego Dworu – mimo zagrożenia deszczowego i „pokapywania” jazda bardzo udana, w pierwszą stronę wiatr nie przeszkadzał, a z powrotem pomagał:) To jest zdecydowanie moja ulubiona opcja.
Wieczór kusił nie mniej niż poranek, więc jeszcze szybka rundka sierakowska. Łoś oczywiście się nie pojawił. Na podstawie moich doświadczeń naukowcy amerykańscy już dawno by orzekli, że łosie wyginęły… No cóż, ja jednak nie tracę nadziei:)

  • DST 106.07km
  • Czas 05:15
  • VAVG 20.20km/h

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *