nic nie zarzucając poprzednim trasom – wręcz przeciwnie! – trasa dzisiejsza była absolutnie doskonała. Co zabawne – po tym akurat przejeździe nie spodziewałam się aż takich fajerwerków, bo Leipzig – Dresden jechałam w zeszłym roku no i owszem fajnie było, ładnie, podobało się, ale żeby od razu aż taki szał? Nastawiłam się, że będzie tak samo tylko w drugą stronę.
Tymczasem różnica miedzy tym, co zaproponował rok temu gugel a tym co dostałam teraz od map.com okazała się gigantyczna . Mapy.com miały dziś ewidentnie dobry dzień i dały z siebie absolutnie wszystko. Oprócz oczywistego początku wiele kilometrów mikro niteczkami ledwie widocznymi na mapie, które okazały się absolutnie fantastyczne, a których sama raczej bym nie wybrała jako zbyt ryzykowną opcję.
Start w Dresden Neustadt (z pociągami idzie mi coraz lepiej:)))
i od razu wjazd na prawobrzeżną część nadrzecznej ścieżki,
z której po kilku kilometrach na znany mi trakt lewostronny przejeżdżam.
Mijam Meißen,
(chętnym przypominam, że pod ten imponujący kościół nie trzeba się telepać stromą i wybrukowaną serpentyną ale odżałowawszy jedno euro windą przeszkloną w minutkę wjechać. Zjazd za darmo:))
i aż do Zehren
leniwie wzdłuż Elbe się toczę.
W którym to Zehren droga moja odbija w interior ale żesz szlag nie odbiła ona tam, dokąd zgodnie z planem powinna, czyli na Lommatzsch (no Łomacz po prostu:).
Bo jak zobaczyłam TO,
wessało mnie bez cienia podejrzenia, że nie tędy jechać powinnam.
A że nawyku jeżdżenia z nawi i nieustannego gapienia się w telefon nie posiadam, to dopiero ocknąwszy się na szczycie tego pagóra odkryłam, że to nie tu.
Pierwsza próba dojazdu do Łomacza nieudana,
ale druga okazała się super.
(skręt tuż przed Klappendorf).
Super okazał się też Łomacz.
Cukiernia! Kawa! Ławeczki! Studnia!
(w dodatku w cukierni można było płacić kartą, co okazuje się nie być wcale takie oczywiste. W większości takich małych geszefcików tylko gotówka, ale też ludzie na tankstelle za banzynę gotówką płacili. Wszyscy!).
Pyszne ciasteczka w Łomaczu a za Łomaczem pyszna zabawa.
Glaucha, Baderitz, trochę drogami szerszymi, trochę niteczkami, góreczki, zakręciki, serpentynki
i jeszcze i jeszcze:))
aż do miejscowości Grimma,
która nie dość, że ładna to miała też supermarket. I wodę:)))
Przez Naunhof
dojeżdżam do Leipziga przez Holzhausen.
Holzhausen super, a w Leipzigu jest szeroko, czysto i zaskakująco pusto.
Pod ziemią jeżdżą czy co?
- DST 135.49km
- Czas 06:44
- VAVG 20.12km/h
mapka ze stravy jest tutaj