450k km lifetime. Małkinia – Olsztyn

Każdy pretekst dobry, żeby dłuższą traskę skręcić, a dojazd do “życiowego” przebiegu 
450.000km jest pretekstem z tych wyjątkowo dobrych. Dobra jest też pogoda, chociaż jak wysiadam z podwózkowego ICka w Małkini

to rześkie 15 stopni nieco mnie zaskakuje (w Wawie o 5 było 18).
Zaskakuje też pozytywny efekt wieloletnich prac budowlanych – wreszcie powstał nad torami w Małkini wiadukt i skończyły się wieczne korki na przejeździe. 
15km do Ostrowi

też prezentuje się lepiej, niż zapamiętałam z jedynego dotychczas przejazdu tą drogą (627), chociaż ruch jest niemały i to w obie strony.
Bardzo dobre wrażenia z przejazdu przez Ostrów, co też pamiętałam raczej źle, a tymczasem

żadnych kostkowych pułapek, równe asfalty, a miejscami wygodne rowerowe pasy. Brawo.
Dość łatwo więc trafiam na  677, która za Ostrowią robi za serwisówkę S61

i jest miejscami zupełnie nowa, a miejscami nowa zaraz będzie – bo trafiają się odcinki świeżo sfrezowane gotowe do przyjęcia nowego asfalciku. Przy czym frez zrobiony został mistrzowsko. Chyba nigdy nie jechałam po tak dobrze zrobionym frezie. Żadnej tarki i innych uskoków. 30 na liczniku bez problemu. Dobrze wiedzieć, że jednak można:))
Można też zrobić porządną drogę rowerową (chociaż naprawdę nie trzeba:))) – 

pojawia się chwilę przed Śniadowem.
Za Śniadowem znany mi już odcinek do Nowogrodu,

zamiast tej ścieżki polali by trochę asfaltu na te spękania w okolicach Szczepankowa. 
Spękany odcinek krótki, akurat by tego asfaltu ze ścieżki wystarczyło:))
W Nowogrodzie tradycyjnie myk na przyjazny Orlen, a za znanym wylotem na Myszyniec (645)

zmiany!

No OK, postarali się. Naprawdę. Fajna ścieżka. Niezbyt jednak długa, więc wkrótce wracam na 645.

Tu zawsze dobrze się jedzie, ale dziś aut zaskakująco sporo, trafiają się też jednostki szarżujące, co skłania mnie żeby jednak 645 kilka kilometrów przez Łysym porzucić 
(szynka z Łysego – mój ulubiony afisz na Mokotowie:))
i w boczne asfalciki – na Lipniki i Wykrot (jak również Gadomskie) odbić.

Asfalciki bez szału, ale za to cisza i pusto. Dystans do Myszyńca taki sam co główną.
A w Myszyńcu wiadomo – pierwsze kroki do Aluni:))

Dzisiaj jagodzianki:))
Z Myszyńca na Księży Lasek początkowo pięknie wyremontowana droga, 

potem kawałek niewyremontowanych garbów, bardzo zły ale dość krótki – ale już czekam na Łukę. I bociany. Są!

Za Łuką przez Lipowiec do Szczytna,

wyjazd na krajówkę 53 z Ostrołęki, gdzie pozytywnie zaskakuje nader tu przydatna ścieżka.

W Szczytnie niestety kostka, ale szybko wjeżdżam w przyjemniejsze klimaty

(chociaż też z kostką).
Ciekawa jestem, jak po wielu latach mojej niebytności wypadnie restauracja Mazuriana. Dobrze!

Obsługa – rewelacyjna! Zrozumienie potrzeb rowerzysty w trasie – całkowite:)
Potrawy super. Pocelowałam świetne menu kurkowe. 
A za Szczytnem upatrzoną miałam kolejną atrakcję. 
Wiele słyszałam, jaka to fantastyczna droga rowerowa powstała na dawnym nasypie kolejowym, 40km do Biskupca ponoć. Początek rzeczywiście absolutnie imponujący.
Ale potem…

Powiedzieć, że dziadostwo, to nic nie powiedzieć. Kilka odcinków przez takie dzikie chaszcze, że naprawdę nie było komfortowo. Poza tym nie za równo. I wąsko. Nieeee.
Z ulgą żegnam się ze ścieżką w Dźwierzutach a ciekawość dalszej drogi tylko rośnie. 
Zapytane o najlepszą opcję Szczytno – Olsztyn mapy.com wypluły tylko jedną propozycję, co uznałam za silną i bezdyskusyjną rekomendację. Rekomendacja prowadzi przez Giławy, które z roku 2010 pamiętam jako jeden z największych asfaltowych koszmarów ever. Pozwalam sobie na optymistyczne założenie, że skoro mapy.com rekomendują – znaczy będzie nowy asfalt.
ZONK.

Jedyne co się od tamtej pory zmieniło to ja:))
Mam więcej mocy i lepszy rower więc trochę lepiej radzę sobie na dziurawych/garbatych podjazdach. 
Asfalty są straszne do samego Olsztyna, ale trzeba przyznać, że okolica urocza, jeziorko za jeziorkiem, pagórki, zielono, pusto. Niemniej nie przewiduję w najbliższym czasie powtórki. Cały ten ciąg od Szczytna w mojej ocenie niefajny.
Za to Olsztyn fajny:)) Jak zawsze na koniec dnia jezioro Ukiel:))

  • DST 242.40km
  • Czas 10:31
  • VAVG 23.05km/h

mapka ze stravy jest tutaj 

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *