Żelazowa Wola

piątek był zaplanowany jako mocno rowerowy dzień od dłuższego czasu, zwłaszcza, że prognozy zapowiadały atrakcyjną, słoneczną pogodę. Nie zatrzymując się dłużej przy tej nader irytującej kwestii podsumować można krótko – to nie była TA pogoda, jakiej się spodziewaliśmy. Ruszyliśmy w mżawce, w zimnie i przy kompletnie zasnutym niebie. Tyle dobrego, że wiatr nieco znormalniał w porównaniu z wcześniejszymi huraganowymi dniami. W Łomiankach po półgodzinie jazdy ciągle padało, jednak nasza determinacja była wystarczająco mocna żeby nie zważając na nic ruszyć w trasę. Szkoda byłoby też zaprzepaścić podjęte wysiłki logistyczne, po poprzednich doswiadczeniach tym razem J zadbał żebyśmy mieli odpowiednie zapasy kaloryczne:)Przed Cząstkowem deszcz odpuścił i z krótkimi przerwami było już sucho do końca dnia. Zabawne jednak jest to, że Łomianki po powrocie przywitały nas ponownie całkiem solidną mżawką..
Trasa przygotowawcza do dłuższego dystansu, test rejonów za Łazami gdzie nie byliśmy wcześniej – rewelacyjne klimaty i całkiem porządne asfalty. Czosnów-Janówek-Roztoka-Leszno-Podkampinos-Zawady-Strzyżew-Żelazowa Wola i powrót przez aleję lipową w Łazach. Trasa super, jedyny newralgiczny punkt do droga główna Roztoka-Leszno, zakaz jazdy TIRów wcale TIRom nie przeszkadza, jest ich sporo i gnają szaleńczo – zaliczyliśmy kilka naprawdę niefajnych momentów „otarcia”. W nagrodę za dzielność pojechaliśmy zagrać w wieczornym (dla nas raczej nocnym:)) turnieju mikstowym i zaliczyliśmy całkiem udany występ:)

  • DST 139.79km
  • Czas 06:36
  • VAVG 21.18km/h

do tej wycieczki jest mapa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *