Trzęsacz

pogodowego testu na wytrzymałość ciąg dalszy. Wiatr podwoił swoją siłę, temperatura jeszcze spadła w porównaniu z jakże upalnym dniem wczorajszym a i deszcz nie dał zapomnieć o sobie. Około południa sytuacja uległa zmianie o tyle, że wiatr wzmógł się jeszcze ale kosztem opadu, który szczęśliwie zanikł. Zatem późno bo późno ale pojeździć się udało. Zmęczyłam się, bo z postojami było słabo – za zimno i straszny niedoczas. Wiatr też mnie nieźle upodlił. Wieczorny seans w saunie pozbawił mnie ostatecznie resztki sił. Ale trasa fajna. 102 do Dziwnówka skręt w 107 przez Kamień Pom. do Parłówka potem główną (ale z super poboczem) na Wolin. Stamtąd rewelacyjna droga do Międzywodzia – 18 km świeżutkiego gładkiego asfaltu. Jedyny kłopot taki, że ktoś tam kiedyś wzdłuż całej tej drogi wymyślił chodnik oznaczony jako ścieżka rowerowa – kostka powykręcana w wertepy, koszmar. No i teraz co 2 świadomy kierowca trąbi i instruuje że przecież ścieżka etc. Dobrze że ruch średnio 2 auta na kwadrans. Idiotyczne jest też to, że od strony Międzywodzia jest znak zakazu jazdy rowerem po asfalcie kierujący na tę masakryczną pseudościeżkę

  • DST 95.11km
  • Czas 04:56
  • VAVG 19.28km/h

do tej wycieczki jest mapa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *