Trzęsacz

standard pogodowy właściwy dla polskiego Wybrzeża już mnie powoli zaczyna wkurzać. 16 stopni, wichur że łeb można przy chwili nieuwagi zgubić tudzież deszcz dla urozmaicenia od czasu do czasu. No co za totalne rozczarowanie. W całym kraju skwar a tu mróz jak w lutym (no może nie w lutym tego roku ale w takim „słabszym” lutym). W dodatku neofici bez skrupułów sięgają po dystansowe laury i bledną moje osiągnięcia – niemniej – JASIU, JESTEŚ WIELKI!!! (ale i tak Cię dogonię). Założenia dzisiejsze nie zrealizowane – chciałam się napaść sandaczem z pieca w Międzyzdrojach, ale tak zmarzłam na postoju „u żubra”, że już nie miałam ochoty na kilkukilometrowy zjazd. Sandacz dał się upolować w Dziwnowie:)
Na zakończenie pojechałam jeszcze do Rewala pogapić się na morze. Śmieszny Włoch Giuseppe który też zaryzykował pobyt w tej niesprzyjającej rowerzystom okolicy dopytywał kiedy właściwie nad polskim morzem jest lato…Ktoś zna odpowiedź?

Nadmorskie trasy mają to ograniczenie, że niestety wielokrotnie przebiegają według schematu „w tę i z powrotem”. Za to przynajmniej w jedną stronę jest z wiatrem:)

  • DST 94.72km
  • Czas 04:59
  • VAVG 19.01km/h

do tej wycieczki jest mapa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *