po śladzie trzysetki

po wczorajszym masakrycznie upalnym dniu (kiedy po fantastycznych porannych chwilach nad Wkrą zmuszona byłam do jazdy po mieście co wykończyło mnie kompletnie)  obiecywałam sobie, że dziś nie dam się wciągnąć w żaden dłuższy wypad, poranne w miarę rześkie kółeczko i pas. Akurat. No nie umiem ja zrobić krótkiej trasy jeśli mam czas i siły na długą. A rano siły zawsze mam, zadziwia mnie nader pozytywnie tegoroczna zdolność do regeneracji. 11,000km na liczniku w ciągu niecałej połowy roku a power ciągle ze mną:)) Po szalonym kilometrowo maju nie jest to może power na kolejną trzysetkę (chociaż nęci mnie ten pomysł) – zatem żeby chociaż poczuć ten klimat postanowiłam dziś pojechać po trzysetkowym śladzie. Mniej więcej. Nieborów celem moim jest.
Trasa bardzo nierówna, początek na rozklekotanej Rolniczej, gdzie prace wykopkowe zmierzające do zaistnienia ścieżki nabrały niestety tempa – ten odcinek zapominam jak najszybciej. Ale przejazd przez Dębinę i Cybulice przez Kromnów do Śladowa i odcinek Śladow-Brochów mogłabym jeździć codziennie:)

z Brochowa cofam się przez Mokas i Żelazową Wolę w stronę Wawy, na drodze 580 wystąpiło obiecujące frezowanko, jest szansa na kawałek nowego asfaltu (2km).

Wraz z końcem sfrezowanego odcinka kończy się też moja jazda drogą 580, w Strzyżewie skręcam na Szczytno, gdzie jest kilka dość śmiesznych pagóreczków którym towarzyszą znaki ostrzegające przed zjazdem i podjazdem. Co całkiem jest zabawne. 
Za Szczytnem zaczynają się bardzo lokalne dróżki ale z zupełnie przyzwoitą nawierzchnią. Witoldów, Mikołajew – bardzo przyjemne klimaty. Przy kościele w Mikołajewie tradycyjnie wybieram drogę naokoło – zamiast w prawo skręcam w lewo. Tędy dojeżdża się mocnym łukiem do drogi na Bolimów na wysokości Szymanowa, omija się w ten sposób żyrardowską „czerwonkę” z masakrycznym ruchem (do której wiedzie opcja w prawo). Tym razem jednak nie czeka mnie tu nic miłego.

Fajnie, że będzie nowy asfalcik, ale rowerzyści nim nie pojeżdżą. Wykop z prawej nie pozostawia złudzeń, że dla cyklistów jest tu szykowana odrębna miejscówka. Zaraza jakaś z tymi ścieżkami, nie pamiętam takiego wysypu. Bardzo smutne. (Dziś jak zawsze zmuszona byłam jechać NOWĄ ścieżką w Łomiankach, 2 kilometry a trudno przeżyć – łuki, „fale Dunaju”, krawężniki i przede wszystkim od nowości nierówno położony asfalt – jak oni to robią że zawsze na tych ścieżkach wychodzi takie dziadostwo??? kto to odbiera do użytku i wedle jakich standardów?? nie ma odpowiedzi).
Droga do Bolimowa i dalej za Bolimowem do Nieborowa remontu nie zaznała. Zacznę się niedługo cieszyć ze starych asfaltów, bo przynajmniej nie ma tam ścieżek:)

(w 2017 jechałam tędy od strony Nieborowa i źle wspominam – mimo dość mocnego wiatru w plecy trudno się jechało. Powzięłam wtedy podejrzenie graniczące z pewnością, że nachylenie tej drogi jest bardziej korzystne dla tych jadących DO Nieborowa. Podejrzenie zostało potwierdzone).
W Nieborowie jak zawsze rowery obowiązkowo zostają na stojakach przy bramie. Prowadzone za kierownicę mogłyby przecież uszkodzić żwirową aleję szerokości pięciu standardowych ścieżek rowerowych, z rowerem nie podejdziesz nawet do najbliższej ławki, cerber z firmy o znaczącej nazwie GLADIATOR (choć o posturze z nazwą nie pozostającą w ścisłym związku) jest w tej kwestii wyjątkowo czujny. Zdjęcia zrobić pozwala (ale niebieski zostaje za bramą).

Naprzeciwko pałacowej bramy powstało fajne, niezobowiązujące kawiarniane miejsce – właściwie jest to sam ogródek. O jakości kawy niestety nic nie napiszę, bo ekspres akurat się zepsuł:(, ale ciast wybór był spory, są też tosty i lody. 
Zamiast wracać kolejką z Łowicza (gdzie podobno trwa zmasowany remont dworca i peronów,  rzekomo znikną niebosiężne estakady!!!) jadę do malutkiej stacji Bednary, z Nieborowa to tylko 5km i wydaje się, że czasu mam aż nadto. Ale tu też czają się wykopki! Panowie ryją w poprzek jezdni tuż przed stacją, widać już szyny ale nie widać jak się tam dostać bo dół jest co najmniej metrowy, po dole pan jeździ walcem i mimo późnego sobotniego popołudnia praca wre, jest tam jeszcze kilku zajętych mocno panów. Na szczęście jeden z nich zajęty jest trochę mniej, zauważa moją konsternację, wyłącza pana z walcem i elegancko przenosi niebieskiego. Uratowani:)))

do tej wycieczki jest mapa, modyfikacja w Mikołajewie – zamiast przez Skotniki (kiepski asfalt) do Aleksandrowa przez Kawęczyn i koło Szymanowa (tam teraz opisane prace drogowe), no i końcówka w Bednarach a nie w Łowiczu

  • DST 145.51km
  • Czas 06:42
  • VAVG 21.72km/h

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *