Łeba 2011

wyczekana wyprawa nad jezioro Żarnowieckie po – w przeważającej części – super asfalcikach. Co za miła odmiana:) Gigantyczny bonus już na starcie – prawie zupełnie bezwietrznie!! trudno o lepszą zachętę. Gładko do Choczewa przez Sasino, potem nieplanowana wizyta w Białogórze (spontaniczny atak nagłej potrzeby pozyskania lodzika M zakończony sukcesem czego nie należy traktować jako wskazówki gdyż był to jedyny i ostatni taki lodzik w 3 sprawdzonych w tym celu sklepach białogórskich). Przez Wierzchuciono do Nadola, tu pełen szał asfaltowy, absolutna rewelacja:) potem musiałam odpękać swoje, zamiast jak przezorny Polak (wiadomo, że każdy dobry asfalt kiedyś się kończy) skręcić do Tyłowa podkusiło mnie do Kniewa, i to wypust był jak się patrzy. Z Kniewa do Wierszkowa 6 km drogi tzw do Pucka zrytej chyba przez dziki albo inne hipopotamy, no co to za masakra była. Zadośćuczynienie wystąpiło na wejherowskiej, 3km po skręcie do Tyłowa też pięknie, szkoda, że na końcu roboty drogowe i ruch wahadłowy. Achilles został spacyfikowany, wiatr się nie pojawił aż do zmierzchu. Świetnie było, świetnie. I te 20 km cudownego asfaltu od Sasina na koniec. Raj

  • DST 151.72km
  • Czas 07:42
  • VAVG 19.70km/h

do tej wycieczki jest mapa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *