Łeba 2010

eksploracji nowych terenów ciąg dalszy. Dziś również pętla okołolęborska, ale z drugiej strony. Początek trasy przez Sarbsk – pamiętam z poprzednich pobytów jak bardzo było tu ładnie ale jaki kiepski był asfalt, zatem jechałam pełna obaw. A tu jaka zmiana! piękna nowa nawierzchnia!  Pełna frajdy jazda po hopkach. W ogóle po mazurskich wyprawach zdecydowanie bardziej lubię hopki:) W Ulinii czekał mnie pamiętny pagór wszechczasów. Krótko (300m), ale konkretnie. Nie ma się w dodatku jak rozpędzić, bo pagór się zaczyna na ostrym zakręcie… Udało mi się nie zejść poniżej 6km/h:) Potem trochę górek ze słabym asfaltem od Sasina do Kurowa i przejazd do Żelazna. Odtąd nowe dla mnie tereny – skręt na Lębork w poszukiwaniu pałacu (skoro wczoraj nie znalazłam zamku to należy się jakaś rekompensata..) w Zwartowie. Pałac był, w parku, a w parku ławeczki na słoneczku. Dalsza droga do Brzeźna ze zmiennym asfaltowo szczęściem (nawet kocie łby się trafiały…) ale nieustannie pięknie krajobrazowo. Prawie cały czas las, łąki, pusto, prawie bez samochodów. Był też JEDEN PRAWDZIWY KOLARZ!! Super asfalt był od Brzeźna do Łebienia, cisza absolutna i spokój, relaks totalny. Powrót przez Ruszczyce, tam też kilka konkretnych pagórów. Jak również oczekiwał mnie w tym uroczym miejscu zdechły borsuk, w odwecie za ominięcie miejsca ze zdechłym dzikiem… No niemniej zamiana udana, to jednak nie te gabaryty:)

  • DST 93.49km
  • Teren 1.10km
  • Czas 04:40
  • VAVG 20.03km/h

do tej wycieczki jest mapa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *