Kraina Pagórów 2018

spontaniczny wyjazd w olsztyńskie w dniu, na który miałam zaplanowane zupełnie inne aktywności niż całodzienny rower. Ale pogoda zapowiadała się tak piękna, że uległam pokusie odwiedzenia ulubionych mazurskich szlaków. Tych „ulubionych” jest całkiem sporo i wybór nie jest łatwy. W tym sezonie jednak decyzje są łatwiejsze – z powodu remontu pociąg do Olsztyna jeździ tylko przez Ostródę i Iławę. „Interior” czyli Nidzica i Olsztynek są na razie odcięte. Będę tam na pewno nie raz w tym roku, ale przy okazji dłuższych tras niż dziś. Dziś startuję z Iławy

jest absolutnie bezwietrznie, cudownie ciepło i wydaje mi się, że ostatni raz byłam tu nie kilka miesięcy ale kilka dni temu

Odwiedzam wszystkie „moje” pocztówkowe miejsca, których nie widziałam o tak wczesnowiosennej porze i ruszam do Miłomłyna szlakiem przez Tynwałd i Samborowo

Miejsce ubiegłorocznej katastrofy budowlanej czyli zawalony wiadukt łączący leśny dukt z krajówką do Ostródy nie rokuje szansy na szybki przejazd

co mnie zresztą wcale nie martwi. Krajówkę iście piekielną omijam niemal zawsze a brak przejazdu skutkuje tym, że na „mojej” drodze przez Liwę ruch jest tylko lokalny, czyli właściwie nie ma go wcale

Jazda z Miłomłyna do Ostródy nowiutką serwisówką wzdłuż dwupasmówki to mega frajda. Zasysam kilka super pagórów, jest tu niezły rollercoaster:) Na „węźle północ” odbijam w 530 do Łukty, tu znam każdy zakręt, jest i piaseczek na zjeździe w Szelągu – jak zawsze. Jest też niestety w asfalcie nieco nowych spękań, bardziej trzeba uważać co przy ostrym słońcu w leśnym światłocieniu wymaga skupienia. 
W Łukcie czeka słodka nagroda – cukiernia piecze pyszności już pełną parą, stoliki obsadzone przez amatorów lokalnych lodów o bardzo autorskich smakach ale ja tradycyjnie obstawiam ciasto. Tym razem czekoladowe. Jakże miło pomyśleć, że będę tu jeszcze nie raz w tym roku:)))
Za Łuktą czeka mój absolutny „best of” tej trasy – dziesięciokilometrowy przejazd do Podlejek z pięknym widokiem na Isąg 

zbilansowany przez najmniej fajny fragment czyli 18km krajówką. Tu zawsze wykręcam mega średnie próbując uciec jak najszybciej. Najgorsze są pierwsze 3 km bez pobocza, potem już dużo lepiej ale ruch wściekły i uważać trzeba bardzo. Ale asfalcik zacny, można przyspieszyć:) Prace przy budowie obwodnicy również przyspieszyły, miałam w planach inspekcję przejazdu przez Kudypy (oficjalnie nadal zamknięty), ale wygrała opcja larwienia nad jeziorem Ukiel

Dobry wybór:)))
Pociąg tradycyjnie łapię na zachodnim, znad jeziora to mniej niż 10 minut. Wyremontowane perony już działają. Trzeba co prawda nosić bicykla po schodach bo żadnej rampy oczywiście nie ma, ale za to nie ma problemu z samodzielnym zapakowaniem niebieskiego do pociągu:))

trasa zgodnie z mapą, tym razem ostatni odcinek od Podlejek do Olsztyna a nie do Olsztynka

  • DST 124.87km
  • Czas 05:30
  • VAVG 22.70km/h

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *