Wielkopolska 2016

dzień przeznaczony na relaks i transport powrotny do Olsztyna. Ale na lajcik trzeba zasłużyć. Na początek enduro


dzięki życzliwej pomocy cudem spotkanego lokalnego rowerzysty trafiam na trochę łagodniejszą wersję piachów. Grzęznę ale przynajmniej jest pięknie. I ponad kilometr krócej:))
Droga do Powidza chociaż asfaltowa to łatwa nie jest

ale już za momencik czeka mnie przyjemna odmiana

droga do Witkowa nawierzchnię ma super. Dalej też jest pięknie, 260 do Gniezna równa jak stół. I niesie ze sobą zabawne niespodzianki

z przyjemnym wiatrem w plecy Gniezno okazuje się całkiem blisko

oprócz szybkiego spojrzenia na największą lokalną atrakcję odpuszczam zwiedzanie i łapię przedpołudniowy pociąg. Następny do Olsztyna dopiero za 4 godziny. A ja już chcę nadjeziornego larwienia! Hmmm, na larwienie jak już wspominałam trzeba sobie zasłużyć

niezłe mamy z niebieskim miejscówki… Pociągi TLK to jednak masakra jest,  ten jedzie z Wrocławia do Białegostoku, wagony ma 3, w tym jeden w całości przeznaczony na rowery, gdzie jednak są wyłącznie podłogowe miejsca do siedzenia. Należnej mi miejscówki nie wykorzystuję, tłok, zaduch, upał. Poza tym my z niebieskim jeździmy zawsze razem:)
Pociągowe 3,5 godziny przy lekturze jakoś mija i już jest moja nagroda

  • DST 46.53km
  • Teren 2.80km
  • Czas 02:01
  • VAVG 23.07km/h

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *