Tour de Wyszogród 2016

zachęcona przedstawioną przez Jerzego nęcącą wizją kawy na wysokim wyszogrodzkim brzegu i zapowiadającym się pięknie dniem ruszam na zachód. Oj będzie się musiał Jerzy gęsto z tego nęcenia tłumaczyć!!!
Wyjazd tak jak lubię –  wcześnie, przed 6. Pochmurno ale ciepło, 18 stopni. Liczę na to, że załapię się na mały wiatr bo pierwsza część trasy „pod włos”. Nie jest źle ale trafiam w Borzęcinie na 719, skoro już jest to podwożę się do Leszna:)) Zawsze to krótsza nieco męka:) Z Leszna jadę główną 580 korzystając z benefitu wczesnej pory i małego ruchu. Po 15 km jest skręt w prawo w boczne asfalciki


którymi bardzo miło jedzie się do Brochowa i na drugą stronę Bzury przejeżdża

Kto wie, gdzie jest bocian??

do Wyszogrodu (bez bociana) już tylko kilkanaście kilometrów. Emocje rosną. Już czuję zapach tej aromatycznej kawy… Skręcam do CENTRUM. O, wyładniało tu odkąd zaglądałam ostatnio!

mnóstwo nowiutkich ławeczek na rzeczywiście urokliwej widokowo skarpie, ale kawiarni… nie ma. Zagadnięci autochtoni reagują osłupieniem na supozycję, że takie miejsce mogłoby się w Wyszogrodzie pojawić. „Paaani! Kawiaaaarnia???!” Niezrażona eksploruję dalej. Odkrywam wygodny zjazd na widoczną z mostu promenadę – nie trzeba się telepać po schodkach:)

bardzo tu jest miło, wyciągam zatem termosik, ciasteczko, bananka – i jest jeszcze milej (chociaż BEZ KAWY). No więc czekam na wyjaśnienia. Jerzy, do tablicy!
Zostawiam Wyszogród, wracam na główną i po rewelacyjnym zjeździe z mega pagóra skręcam w Chmielewie w kolejne boczniaczki

którymi dojeżdżam do 570 do Naruszewa. Po drodze mijam liczne atrakcje, którym wykazując maksimum silnej woli nie pozwalam się skusić

tuż przed Naruszewem mijam ścigantów nasielsko-wieliszewskich, którzy kilka dni temu gościnnie zaprosili mnie na koło. Rozpoznali mnie z kilkuset metrów!
Z Naruszewa droga prosta do Nasielska, z rewelacyjnym wiatrem w plecy gładko łapię liczne tu hopeczki. Nie dojeżdżając do Nasielska skręcam w Ruszkowie na Studzianki i wypadam na drogę Nasielsk-Pomiechówek. Gdzie czeka mnie miła niespodzianka – tym razem zostaję rozpoznana przez Darka, którego w niecodziennych okolicznościach poznałam kilka tygodni temu w pociągu:)) Darek to mega ścigant i wymiatacz totalny, opowiedział o zaliczonym w weekend Pierścieniu 1000 Jezior (600km) i coś wspominał o kilkudniowym wypadzie z sakwami do górzystej Szwecji czego wolałam nie drążyć coby całkiem się nie zdemotywować. Takie wyniki to kompletnie poza moją percepcją. Darek z kolegą podciągnęli mnie kawałek w niesprzyjającym wietrze a żwawe tempo i fajna rozmowa trochę mnie ze stuporu wielogodzinnej samotnej jazdy wybudziły. Dzięki za towarzystwo i do następnego!

  • DST 179.07km
  • Czas 08:09
  • VAVG 21.97km/h

 

 

 

do tej wycieczki jest mapa, modyfikacja w Brochowie – przejazd przez most i do Kamiona lewym brzegiem Bzury a druga w Borkowie – powrót dłuższą drogą przez Ruszkowo i Studzianki (dystans niezmienny bo podjechałam autobusem 719 kilkanaście kilometrów do Leszna)

3 przemyślenia nt. „Tour de Wyszogród 2016

  1. W roku 2014 trzykrotnie korzystałem z kawiarni na wysokim brzegu, ta kawiarnia była właściwie na rynku czy przy rynku, ale tuz przy krawędzi skarpy. Obok stała stara łódź drewniana. Była w takim budynku trochę pawilonowatym.

    1. tak myślałam, że to miejsce wskażesz bo jako jedyne do kawiarni by pasowało. Pawilon piękny owszem stoi, nazywa się Szkutnia, ale zamknięty na głucho i bardziej na jakieś mini muzeum wygląda

      1. Widocznie ludzie prowadzący w Szkutni kawiarnię i restaurację (byli oni z Warszawy) – dania obiadowe też były, przestali to prowadzić. Wielka szkoda. Może zysk był za mały – w wekendy gości było niemało, ale w dni powszednie pustawo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *