Tour de Dzierżążnia 2017

po wczorajszych ulewach dziś pogoda spokojniejsza, nie licząc mocnego zachodniego wiatru. Wreszcie też  przyjemna temperatura, po dość rześkim poranku 23-25 stopni. Pora odświeżyć zakurzone mazowieckie bezludzia, zanim zupełnie pajęczyną zarosną:)
Na zawidzko-sierpecką pustynię dowozi z Nowego Dworu Maz taka oto dość śmieszna kolejka

a moja dzisiejsza trasa będzie w pierwszej części prowadzić wzdłuż kolejkowych torów.
Początek w Zawidzu. Jechałam już kiedyś tędy (haha, dokładnie rok temu, 14.08.2017!) zmieniło się niewiele

bezludzie totalne, pustynia absolutna. Jak z wiatrem nie pocelujesz to nie pojedziesz. Ja pocelowałam:)) Niestety upolować coś do jedzenia na pustyni mission impossible, jem zapasy siedząc na zwalonym pniaku, których po ostatnich nawałnicach tu nie brakuje

i odpoczywam po coraz bardziej garbatym odcinku tuż przed Raciążem. Początek trasy super, przed Baboszewem też fajnie ale po skręcie na Dzierżążnię zaczyna się totalna męka. Asfalt w rozsypce, dziury masakryczne. Dalej droga na Kucice też niewiele lepsza i dopiero tuż przed Nacpolskiem poprawa. To oznacza 20km koszmarnej trzęsawki. Oj chyba ostatni raz jechałam tędy, szkoda bo rzadko zdarza się taka cisza i spokój. Droga Nacpolsk-Srebrna też przyjemna ale jednak następnym razem poszukam alternatywnego wariantu dojazdu do Naruszewa, do 570 przez Płońsk.
W Naruszewie już prawie jak w domu

zaglądam na szybkie jedzonko na Lisią Polanę, bardzo brakowało porządnego posiłku na tej trasie. Zabieram też rowerostopowicza

i razem wracamy do Wawy. Wysiada w Łomiankach:)))

do tej wycieczki jest mapa

  • DST 159.81km
  • Czas 07:01
  • VAVG 22.78km/h

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *